Naftowa układanka już nie dla J&S

Paweł Janas
31-01-2007, 00:00

Rząd nie chce, by pośrednicy dostarczali ropę do polskich rafinerii. W kłopoty może wpaść m.in. potężny J&S.

Opracowana w resorcie gospodarki „Polityka rządu RP dla przemysłu naftowego w Polsce” w jednym z zapisów wyraźnie nawiązuje do prac sejmowej komisji śledczej ds. PKN Orlen. Zasiadający w niej posłowie tropili m.in. zagrożenia bezpieczeństwa energetycznego Polski w związku z silnym uzależnieniem płockiej spółki od jednego dostawcy ropy naftowej. Mowa oczywiście o kontrowersyjnej spółce J&S Service & Investment. Śledczy przekonywali, że pośrednik zawierał z Orlenem transakcje na niezbyt przejrzystych zasadach i w dodatku dostarczał ropę drożej, niż zrobiliby to bezpośrednio jej producenci. W nowej strategii dla sektora naftowego pojawił się więc zapis, który — choć nie wprost — zmierza do wyeliminowania pośredników. Bije głównie w J&S.

„Wspierane będą działania zarządu spółki mające na celu uzyskanie stabilnych i nieprzerwanych dostaw ropy po konkurencyjnej cenie — co do zasady bezpośrednio od producentów — i zapewnienia transparentności obowiązujących w spółce (PKN Orlen — przyp. red.) procedur zawierania umów na dostawy ropy naftowej” — czytamy w rządowym dokumencie.

Zapis o podobnym brzmieniu dotyczy Grupy Lotos.

 

Tylko bezpośrednio

Dlaczego w rządowej strategii znalazło się takie zdanie?

— Najlepszym rozwiązaniem będą zakupy ropy bezpośrednio u rosyjskich firm specjalizujących się w wydobyciu. Najbardziej jednak zależy nam na wprowadzeniu transparentności podczas zawierania kontraktów. Musimy mieć pewność, że zarządy spółek będą organizowały przetargi, z których wyłoniony zostanie ten dostawca, który zaproponuje najlepsze warunki. W przeszłości różnie bywało z realizacją tej zasady — tłumaczy Przemysław Wipler, dyrektor ds. dywersyfikacji dostaw nośników energii w resorcie gospodarki.

 

Ekonomia to podstawa

Przedstawiciele J&S są zaniepokojeni. Szczególnie że nie byłby to dobry sygnał w kontekście planów giełdowego debiutu J&S Energy, polskiej odnogi grupy.

— Mamy nadzieję, że polskie rafinerie podejmą decyzje o przyszłych dostawach ropy oparte na ekonomicznych przesłankach i dostaną najlepszą cenę, na czym skorzystają polscy konsumenci. Wbrew spekulacjom prasowym, tak było dotychczas i mamy nadzieję, że tak będzie dalej — mówi Jarek Astramowicz, dyrektor generalny Mercuria Energy Group (nowa nazwa J&S Group).

Kontrakty z J&S Service & Investment na dostawy ropy mają podpisane Orlen i Lotos. Obowiązują one do końca 2009 r. Pośrednik dostarcza do Płocka 5,4 mln ton rocznie, a do Gdańska 2 mln ton. Obie krajowe rafinerie przerobiły w 2006 r. około 19,5 mln ton ropy.

 

Rosjanie tak mają

Polskie rafinerie, które w 96 proc. zaopatrują się w ropę rosyjską, nie są skłonne do komentowania planów rządu. Grupa Lotos w ogóle milczy w tej sprawie. Głos Orlenu świadczy jednak, że brak możliwości współpracy z pośrednikami nie ułatwiłoby mu życia.

— Koncerny z Rosji raczej nie handlują ropą samodzielnie, lecz są na rynku reprezentowane przez własne spółki handlowe bądź działających samodzielnie traderów na podstawie zawartych kontraktów terminowych — informuje Dawid Piekarz, rzecznik PKN Orlen.

Orlen i Lotos korzystają także z usług innych pośredników. 17 stycznia Orlen podpisał z firmą Petraco (jednym z głównych traderów Rosnieftu) kontrakt na dostawę 3,3 mln ton ropy rocznie do 2011 r. Z kolei 24 października 2006 r. Grupa Lotos podpisała z Petraco kontrakt na dostawę do 2011 r. łącznie 9 mln ton ropy. Umowa może być przedłużona o kolejny rok.

Paweł Janas

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Janas

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Naftowa układanka już nie dla J&S