78-letni Arne Birk, mieszkaniec północnej części wyspy Zelandia na długo zapamięta posiłek spożyty w Grill House w Snertinge. Podczas pobytu w lokalu zamówił trzy hot dogi (dwa dla siebie i jeden dla swojego psa Kinga) oraz mleko czekoladowe. Kiedy zapłacił za rachunek, przeżył prawdziwy szok.

To iście ekstrawaganckie i królewskie danie kosztowało go bagatela… 840 tys. koron co stanowi równowartość około 120 tys. USD.
Oczywiście, cena potraw serwowanych prze lokal nie była tak zawyżona, a doszło jedynie do pomyłki w trakcie realizacji płatności przez terminal płatniczy, gdyż sam rachunek opiewał na kwotę 84 koron.
Zapłaciłem kartą kredytową za rachunek i wcisnąłem klawisz akceptuj. Jakież było moje zdziwienie, gdy na potwierdzeniu transakcji figurował kwota 10 tysięcy razy wyższa – tłumaczył Brik lokalnej gazecie „Nordvestnyt”.
Niestety, zarówno obsługa lokalu, jak i jej właściciel nie byli w stanie naprawić błędu.
Staruszek natychmiast skontaktował się ze swoim bankiem, a właściciel restauracji ze swoją instytucją finansową by poinformować o pomyłce i wstrzymać transakcję. Nie byli jednak wystarczająco szybcy i Birk został dodatkowo obciążony opłatą od transakcji w kwocie 1216 koron.
Sprawa na szczęście zakończyła się dla Duńczyka pomyślnie. Jego bank Dragsholm Sparekasse unieważnił transakcję i anulował opłatę.
To wspaniałe uczucie, bycie uwolnionym od hot-dogowego debetu – stwierdził Birk.
