Psy dla facetów, koty dla kobiet — mawiają Brytyjczycy. To właśnie brytyjski brukowiec "The Sun" donosił swego czasu, że pewna pani wyrzuciła z domu męża. Dlaczego? Był łajdakiem — miał alergię na ukochanego kota żony. Tyle że gospodyni wyraźnie nieuświadomiona była. Bo dziś biotechnolodzy, po wieloletnich genetycznych zabawach w kotka i myszkę, wymyślili kanapowego futrzaka w wersji absolutnie niealergicznej. Mruczące cacko zwie się Ashera i jest produktem amerykańskiej firmy Lifestyle Pets. Kosztuje niecałe 27 tysięcy dolarów, ale w pakiecie dostaje się nosidełko akceptowane przez wszystkie linie lotnicze świata.

Jeśli po przeczytaniu pierwszego akapitu już rzuciliście się do internetu, by zamówić kiciusia, to działacie zbyt pochopnie. Wielu twierdzi, że Ashera raczej powinna się nazywać Ściema. Twórca firmy, która sprzedaje najdroższe na świecie kotki, ma przeszłość raczej lisią. Simon Brodie, bo o niego chodzi, działając pod innym szyldem w Londynie i w Kalifornii zostawił po sobie długi i sfrustrowanych klientów. Teraz podobno próbuje powtórzyć manewr.
— Ashera to nic innego jak kot rasy Savannah, tyle że w marketingowym opakowaniu made in USA. Potwierdzają to badania DNA — twierdzi wielu hodowców kotów.
A Savannah kosztuje niecałe 5 tysięcy dolarów. Lifestyle Pets odpiera zarzuty.
— Nasze koty są mocno ulepszoną wersją Savannah. W 95 proc. przypadków nie wywołują reakcji alergicznych u osób bardzo uczulonych na kocią sierść. Stąd i wyższa cena — tłumaczy Simon Brodie.
I podsuwa do wypełnienia blankiecik potwierdzający zakup i wpłatę. W zamian jest kotek, klatka i certyfikat. Na razie klienci, którzy koty zamówili, nie dostają kota w worku: czworonogi przyjeżdżają wypucowane i do tego w terminie. A że to wersja pięciokrotnie tańszego zwierzaka z nową nazwą? Nie zamierzają o to drzeć kotów. W końcu szpan jest, nawet jeśli na końcu wychodzisz na jelenia.
Ashera, genetyczne cacko, czy, jak wolą inni, marketingowy szwindel, to, trzeba przyznać, całkiem okazałe i niezwykłe z wyglądu zwierzę. Dorosłe waży pod 14 kilogramów i imponuje inteligencją i stonowanym charakterem. Chętnie chodzi na smyczy po rozgrzanych trotuarach Los Angeles i dobrze się czuje wśród klaksonów rozbrzmiewających na nowojorskich avenues. Pochodzi z dwóch kontynentów: jest miksem afrykańskiego serwala i azjatyckiego leoparda. Mieści się na tylnej półce jaguara i podobno w noc wigilijną potrafi powiedzieć: "Dzieci są dla ludzi, którzy nie mogą mieć kotów".
