Nie było pasztetu w premierze producenta konserw i pasztetów. Były największe zyski ze wszystkich czerwcowych debiutów na GPW.
Jak pisał wcześniej „PB”, suwalska spółka sprzedawała swoje akcje stosunkowo tanio. Cena emisyjna wynosiła 8 zł. Pozwoliło to na spore zyski w debiucie pomimo rozchwianej koniunktury na GPW. Akcje Mispolu zyskały na otwarciu giełdowej kariery ponad 23 proc., a PDA 15 proc. Na koniec sesji zysk wyniósł odpowiednio 10 proc. i 23 proc.
Mispol to już siódmy nowicjusz giełdowy w tym roku, a jednocześnie trzecia firma (po Bankierze i Pamapolu) wchodząca na parkiet w tym tygodniu. Przywitanie spółce zgotował sam odchodzący prezes GPW Wiesław Rozłucki.
— Życzę Mispolowi kariery europejskiej — mówi szef giełdy.
Marek Piątkowski, prezes suwalskiej firmy, podtrzymał tegoroczne prognozy finansowe (105 mln zł przychodów i 8,8 mln zł zysku netto) i zapowiedział, że zarząd nie przewiduje wypłaty dywidendy w tym i następnym roku.
— Realizujemy intensywny program inwestycyjny. Chcemy budować wartość dla akcjonariuszy w długim terminie, a nie kusić obietnicami — deklaruje prezes.
Mispol uzyskał z nowej emisji 30 mln zł. Łączne koszty inwestycji przewidzianej na najbliższe dwa lata wynoszą 50 mln zł. Marek Piątkowski zapowiedział, że otwarcie fabryki karmy dla zwierząt nastąpi pod koniec tego roku. Wprowadzanie nowych produktów w tym segmencie może zająć do 9 miesięcy. Tymczasem już rusza sprzedaż dań gotowych w nowoczesnych opakowaniach. To druga nisza, obok „pet food”, która jest na celowniku firmy.