Tak wynika z ocen, jakie wystawili firmom specjaliści w rankingu Giełdowa Spółka Roku. Inwestorzy myślą podobnie
Jak magia nazwisk działa na rodzimych analityków, maklerów i doradców? Postanowiliśmy to sprawdzić. Przyjrzeliśmy się ocenom, jakie profesjonalni uczestnicy rynku wystawili w rankingu "Giełdowa Spółka Roku 2009" podmiotom, w których udziały ma dziesięciu najbardziej znanych inwestorów giełdowych.
W rywalizacji sportowej drużyna jest zwykle tak mocna, jak jej najsłabsze ogniwo. W biznesie bywa podobnie, co potwierdziły nasze obliczenia. Michał Sołowow wygrał dosłownie o włos z Leszkiem Czarneckim tylko dlatego, że najniżej oceniana spółka z jego portfela — Echo Investment — zebrała i tak sporo wyższe noty, niż LC Corp. Trzecie miejsce na podium przypadło Zygmuntowi Solorzowi-Żakowi, w którego portfelu największym maruderem okazał się Bioton. Kolejne miejsca zajęli Krzysztof Moska (z dość zaskakującymi niskimi ocenami, jakie zebrał Lentex), Marek Jutkiewicz (któremu "awansem" zaliczyliśmy także najświeższą inwestycję w Makarony Polskie), Krzysztof Jędrzejewski (w którego portfelu gwiazdą jest Kopex) i Zbigniew Jakubas.
Słabiej w tym zestawieniu wypadły spółki z portfela Ryszard Krauze, które zostały ocenione surowo za rozczarowania, jakich dostarczały w ubiegłym roku Bioton i Petrolinvest. Podobnie jest z firmami Romana Karkosika, który, podobnie jak Zbigniew Jakubas, spółek w portfelu ma dużo, ale właściwie tylko jedna (Impexmetal) wybija się ponad przeciętność. Nie najlepiej zostały ocenione też spółki Mariusza Patrowicza. Co ciekawe, te spółki z GPW, w których płocki biznesmen nie rozdaje kart (Izolacja, Erg) cieszą się jeszcze dość dobrą opinią. Tam, gdzie jego głos jest już decydujący (Fon, Atlantis), noty specjalistów są bezwzględne. Nic więc dziwnego, że także w poszczególnych kategoriach rankingu firmy z portfela Mariusza Patrowicza wypadły zdecydowanie najgorzej. Mają — zdaniem specjalistów — najgorsze relacje z rynkiem, najmniej kompetentnych menedżerów, najgorsze perspektywy, a o ich działalności w ubiegłym roku można powiedzieć wszystko, tylko nie to, że była pełna sukcesów.
Inaczej jest ze spółkami, kontrolowanymi przez Michałem Sołowowa. Kielecki biznesmen zwycięstwo w ogólnym rankingu zawdzięcza pierwszym lokatom w aż trzech z czterech kategorii, które wyróżniliśmy. W tej czwartej — ocenie kompetencji zarządu — lepszy był tylko Leszek Czarnecki, a właściwie zatrudnieni przez niego menedżerowie. Według finansistów, spółki wrocławskiego biznesmena powinny jednak popracować m.in. nad relacjami inwestorskimi (tu lepsza okazała się nie tylko talia asów Michała Sołowowa, ale też — co być może trochę zaskakujące — firmy, w których udziały ma Marek Jutkiewicz). W kategorii, w której ankietowani analitycy opiniowali perspektywy spółek, portfel Leszka Czarneckiego wypadł gorzej od portfeli Zygmunta Solorza (gdzie wysokie noty zebrał przede wszystkim Cyfrowy Polsat) i Krzysztofa Moski (który wysoką pozycję zawdzięcza spółce Plast-Box).
Choć często zdarza się, że opinie analityków rozmijają się z tym, co o poszczególnych spółkach myśli rynek, to w dłuższej perspektywie zwycięża chyba jednak chłodna ocena fundamentów, a nie emocje. Dowód? Indeksy PB-Sołowow i PB-Czarnecki, złożone ze spółek z portfeli obu inwestorów, urosły przez ostatnie 12 miesięcy o odpowiednio 114 i 171 proc. W sumie średnia roczna stopa zwrotu z indeksów inwestorów z pierwszej piątki zestawienia, opartego na badaniu "Giełdowa Spółka Roku 2009" wynosi ponad 100 proc. Stopa zwrotu z inwestycji w portfele bliźniacze do tych, które mają "grube ryby" z dolnej połówki klasyfikacji przyniosły niewiele ponad 55 proc. Co ciekawe — najgorszy jest indeks PB Patrowicz, którego wartość przez ostatni rok zmniejszyła się o 2 proc.
Kamil
Zatoński