Najlepszy przyjaciel staje na nogi

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 17-02-2014, 00:00

Gospodarka Eurolandu wreszcie wyrwała się z kryzysu i ruszyła naprzód. Włączony motor powinien nakręcać polski eksport

Strefa euro w swojej historii ostatecznie zamyka dwuletni rozdział zatytułowany „recesja”, a otwiera nowy: „ożywienie”. Jak podał Eurostat, w czwartym kwartale 2013 r. PKB bloku 18 państw był o 0,5 proc. wyższy niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. To pierwsza dodatnia dynamika od ośmiu kwartałów.

— Wreszcie znacząco opadły w gospodarce obawy związane z kryzysem zadłużeniowym strefy euro. Ta poprawa nastrojów mogła zachęcić przedsiębiorców do zwiększenia inwestycji, co podbiło wzrost gospodarczy — mówi Andreas Scheuerle, ekonomista Dekabanku we Frankfurcie.

Powrót Eurolandu na ścieżkę wzrostu gospodarczego to dobra wróżba dla Polski, bo blok ten jest odbiorcą połowy naszego eksportu (w 2013 r. trafiło tam 50,6 proc. sprzedaży zagranicznej).

Ostatnio — właśnie z powodu recesji w Eurolandzie — impet, z jakim nasi eksporterzy powiększali obecność na tym rynku, osłabł. W 2013 r. eksport do strefy euro wzrósł o 3,8 proc., tymczasem eksport do wszystkich innych krajów powiększył się w tym czasie prawie trzykrotnie szybciej (o 10,3 proc.). Innymi słowy, sprzedaż do Eurolandu nie była już motorem polskiego eksportu, a nawet zaniżała średnią dynamikę. Teraz ten motor znowu się włączył.

— W 2013 r. staliśmy na jednej nodze: wzrost eksportu zawdzięczaliśmy głównie ekspansji polskich firm na nowe rynki, np. na Ukrainę, Białoruś czy Daleki Wschód. W 2014 r. będziemy też stali na drugiej nodze, czyli ekspansji na rynek strefy euro — tłumaczy Krystian Jaworski, ekonomista Credit Agricole. Wśród państw Eurolandu szczególnie dobrze radzą sobie Niemcy, największy odbiorca polskiego eksportu (trafia tam 25 proc. całej naszej sprzedaży). W czwartym kwartale 2013 r. PKB tego kraju był o 1,4 proc. wyższy niż rok wcześniej. To zdecydowanie najlepszy wynik wśród dużych państw strefy euro.

— Niemcy pozostają fortecą gospodarki Eurolandu, a w kolejnych kwartałach ożywienie w tym kraju powinno przybierać na sile. Nowe zamówienia rosną, a zapasy są na dość niskim poziomie — przekonuje Carsten Brzeski, ekonomista ING Group.

Na trzy z plusem

Poprawiający się klimat w europejskiej gospodarce to jeden z powodów, dla których ostatnio wyraźnie nasila się koniunktura w Polsce. Jak podał GUS, w czwartym kwartale wzrost gospodarczy w naszym kraju sięgnął 2,7 proc. wobec 1,9 proc. kwartał wcześniej.

— W maju, kiedy poznawaliśmy dane pokazujące wzrost gospodarczy w Polsce na poziomie 0,5 proc., trudno było sobie wyobrazić, że jeszcze w tym samym roku dynamika sięgnie prawie 3 proc. Wynik z czwartego kwartału należy więc uznać za bardzo dobry — mówi Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego. Według większości prognoz, w 2014 r. dynamika PKB będzie dalej rosnąć.

— Polska gospodarka wykazuje obecnie znamiona gospodarki określanej przez ekonomistów jako „złotowłosa”, czyli odnotowuje mocne przyspieszenie przy niskiej presji inflacyjnej. Ten pozytywny obraz utrzyma się w 2014 r., PKB wzrośnie o 3,4 proc. — mówi Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu