Ministerstwo Finansów ma już gotowy projekt zmian w ustawie o podatku Belki. Drobni inwestorzy mają płacić niższy podatek niż ci z dużymi portfelami. Będą też zachęty dla długoterminowego oszczędzania.
Bankowcy, którzy od dawna domagają się zmian w podatku bankowym, muszą jeszcze uzbroić się w cierpliwość.
- Jesteśmy w dialogu z rządem, aczkolwiek rząd w tej chwili nie ukrywa, że jeśli chodzi o podatki dotyczące sektora bankowego, stawia w pierwszym rzędzie na zmianę podatku Belki. I będziemy wracać do podatku bankowego po przeprocesowaniu przez rząd projektu tej ustawy – mówi Tadeusz Białek, prezes Związku Banków Polskich.
Zainicjowany przez ministra finansów Marka Belkę, a obowiązujący od 2002 r. podatek od zysków z lokat, a następnie wszystkich inwestycji kapitałowych, stanowi całkiem sporą pozycję w budżecie państwa.
Według danych Ministerstwa Finansów wpływy z tytuły podatku Belki wyniosły 8,5 mld zł w pierwszych 11 miesiącach 2023 r. i były wyższe o połowę w porównaniu z 2022 r. To drugi rok z rzędu silnego wzrostu, napędzanego wysokimi stopami procentowymi i inflacją. Według szacunków ZBP w całym 2023 r. wartość podatki Belki wyniosła ok. 9,5 mld zł.
Jak podkreśla Tadeusz Białek, banki nie chcą likwidacji podatku bankowego, ale zależy im na zmianie podstawy opodatkowania.
- Jesteśmy za zachowaniem takiego samego przychodu z tego podatku, chcemy natomiast zmienić podstawę opodatkowania. Podatek powinien być liczony od pasywów, albo mieć postać zwiększonego CIT-u. Nie możemy być w jednym koszyku w UE tylko z Węgrami. Podatek bankowy kalkulowany od aktywów jest szkodliwy dla gospodarki, ponieważ zniechęca banki do szerszego kredytowania. Mówiąc w dużym uproszczeniu, im więcej bank kredytuje, tym więcej płaci podatku - mówi Tadeusz Białek.
Bankom zależy także, aby z podatku zwolnione były zielone inwestycje oraz nakłady na transformację energetyczną.
W 2023 r. sektor bankowy wpłacił do budżetu państwa łącznie prawie 25,8 mld zł podatków, w tym 4,73 mld zł w postaci podatku bankowego, 11,2 mld zł z tytułu CIT.
