W tym tygodniu cena benzyny może przekroczyć 4 zł. Ale już niedługo powinno dojść do zdecydowanej przeceny — uspokajają analitycy.
Znowu czekają nas podwyżki.
— Wkrótce benzyna w handlu detalicznym może zdrożeć o blisko 5 groszy. Na niektórych stacjach cena litra benzyny bezołowiowej może przekroczyć 4 zł. Zdrożeć powinien również olej napędowy, choć w mniejszym stopniu. Podwyżka może wynieść 2 gr/l — prognozuje Urszula Cieślak, analityk Biura Maklerskiego Reflex.
Podwyżki są nieuniknione, bo drożeje ropa. Wczoraj na londyńskiej giełdzie za ten surowiec płacono ponad 57 USD za baryłkę. Ostatnie wzrosty to w dużej mierze efekt spadku zapasów benzyny i oleju napędowego, co świadczy o ograniczonych zdolnościach przerobowych rafinerii przed sezonem letnim, kiedy popyt rośnie. Oliwy do ognia dolał raport Goldman Sachs o możliwości przekroczenia poziomu 100 USD za baryłkę ropy. Ale rodzimi specjaliści uspokajają.
— To raczej mało prawdopodobne, by notowania ropy osiągnęły taki poziom. Jeśli ceny doszłyby do 80 USD za baryłkę, to już wtedy należy spodziewać się gwałtownego spadku popytu i — co się z tym wiąże — ostrej korekty — ocenia Urszula Cieślak.
Niektórzy oczekują szybkiego odwrócenia trendu, nawet jeszcze w kwietniu.
— Najpierw jednak dojdzie do ostatniej fali wzrostowej, dzięki czemu notowania ropy mogą osiągnąć poziom nawet 63 USD za baryłkę. Później powinna przyjść zdecydowana przecena. Powodów, aby tak się stało, jest kilka. Istotne może okazać się podnoszenie stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych, co schłodzi gospodarkę i w konsekwencji ograniczy popyt na paliwa. Na obniżenie popytu powinien wpłynąć również wzrost notowań dolara do euro — podkreśla Rafał Salwa, analityk Internetowego Domu Maklerskiego.