Gdyby składane przez naszych polityków obietnice zmian w systemie podatkowym udało się zrealizować, to Polska byłaby dzisiaj europejskim rajem podatkowym. Część ugrupowań śmiało mówi o podatku liniowym, natomiast te przywiązane do modelu państwa opiekuńczego — o dwóch stawkach podatku PIT. Niestety, obietnice obietnicami, a praktyka praktyką.
Dyskusja na temat liczby stawek podatkowych i ich wysokości powinna być drugim etapem debaty o polityce fiskalnej państwa. Najpierw trzeba ustalić jasne zasady, czy Polska odchodzi od zabójczych dla gospodarki praktyk państwa opiekuńczego i czy kończy z wszechwładzą urzędników skarbowych. Z próżnego i Salomon nie naleje, więc przy nierozsądnych wydatkach nawet rozsądna polityka podatkowa nie ma szans utrzymać się dłużej niż jeden sezon. Potem pojawi się problem załatania dziury budżetowej i państwo znów sięgnie do kieszeni podatnika. Zresztą — małą pociechą będą obniżone stawki, jeśli za błędy urzędników i legislatorów niezmiennie będzie odpowiadał podatnik.
Te sprawy są najpilniejsze, choć w polskich realiach najtrudniejsze do załatwienia. Bez ich uporządkowania dyskusja o tym, czy zachować odliczenia i czy wprowadzić jedną czy dwie stawki PIT — ma charakter rozważań akademickich. Oczywiście warto podyskutować o kolorze ścian w salonie, ale najpierw trzeba wylać solidne fundamenty domu.
JOLANTA AUGUSTYNIAK dyrektor generalny OSG Polska