I Liceum Ogólnokształcące im. Bartłomieja Nowodworskiego — głosi tablica. Licealiści mówią: „Jedynka”; starsi ludzie, wspominając czasy przedwojenne: „Gimnazjum św. Anny”. Znane w całej Polsce jako Nowodworek.
Wizytówka Krakowa i symbol tego, co w historii szkolnictwa najwartościowsze. Nie bez powodu Władysław Kopaliński umieszcza go w „Słowniku mitów i tradycji kultury”.
Fama głosi: najstarsza szkoła w Polsce. To nieprawda. Starsze są m.in.: średnia szkoła parafialna w Pułtusku (połowa XIII wieku), gimnazjum Marii Magdaleny w Poznaniu (1303 r.) czy też gimnazjum toruńskie (1568 r.). Mówi się też: najlepsza szkoła w Polsce. Bardzo dyskusyjne... Pozycja w rankingach co roku się zmienia, zazwyczaj jednak Nowodworek ląduje w obrębie pierwszej dziesiątki w kraju. Mówi się: jedyna, której patronem jest Bartłomiej Nowodworski. Znów nieprawda! Liceum w Tucholi (tam urodził się Nowodworski) także przybrało jego imię.
Jaka jest zatem prawda o Nowodworku?
Ktoś wyjątkowy
15 września, uroczysta inauguracja 416. roku szkolnego. Uczniowie klas pierwszych składają ślubowanie. Przysięgają równać do dewizy umieszczonej na sztandarze szkoły: „Semper in altum” (Zawsze wzwyż). Ale także — zawsze w głąb, do istoty rzeczy, do źródła — jak dowiedzą się później na lekcjach łaciny.
Wśród gości kardynał Franciszek Macharski. Tym razem wizyta ma dla eminencji akcent osobisty — naukę rozpoczyna wnuk jego brata.
Prof. Stanisław Jastrzębski, historyk, legenda szkoły, zaczyna, jak co roku, wykład inauguracyjny. Chórzyści, śpiewający w czasie uroczystości, mierzą czas. Rekord padł w 1999 roku — 57 minut fascynującej opowieści, przetykanej grą na fortepianie i śpiewem. Profesor odtwarza pieśń, jaką mogli śpiewać w drodze z plebanii św. Anny do szkoły bracia Jan i Marek Sobiescy, uczęszczający na zajęcia w latach 1640–1643.
— W tym roku poszło zgrabniej, chyba zmieściłem się w pół godzinie... — opowiada z uśmiechem profesor.
Na co dzień dla każdego ma czas. Wypyta o rodzinę, zatroszczy się o zdrowie, sytuację materialną, wspomoże radą, skontaktuje z właściwą osobą. Każdą wolną chwilę spędza w szkole. Profesor — jak z przedwojennego podręcznika. Na drzwiach jego mieszkania — w kamienicy przy ul. Czystej — wisi tabliczka, na której, pod nazwiskiem widnieje napis: „Profesor Gimnazjum Nowodworskiego”. To mieszkanie otoczone legendą. Dla wielu uczniów i absolwentów miejsce spotkań i długich rozmów.
Kolej rzeczy
Losy Nowodworka są ściśle związane z dziejami Krakowa. Początki były burzliwe. Szkoła, założona w 1588 roku, miała przygotowywać do studiów w Akademii Krakowskiej, była też elementem walki ze szkolnictwem jezuickim. Wykładano w niej, inaczej niż u jezuitów, historię Polski i matematykę.
Bywały momenty przełomowe – choćby wtedy, gdy w 1777 roku reformą szkoły zajął się osobiście Hugo Kołłątaj. Szkoła była też świadkiem najbardziej tragicznych wydarzeń historii Polski. W czasie II wojny światowej mieściła się tu siedziba Hitlerjugend. Kilku profesorów i uczniów wywieziono do Oświęcimia i Sachsenhausen, wielu oddało życie w obronie ojczyzny (im poświęcona jest tablica w holu), nauczyciele wykładali na tajnych kompletach.
Zdarzały się i chwile dramatyczne, jak wówczas, kiedy uczniowie ratowali z pożaru Bibliotekę Jagiellońską, mieszczącą się wtedy w Collegium Maius i sąsiadującą bezpośrednio z Gimnazjum św. Anny, które zajmowało kamienicę naprzeciw kościoła patronki (dziś jest tam Collegium Medicum UJ).
Obecną siedzibę przy pl. Na Groblach (projekt Józefa Sarego) oddano do użytku w 1898 roku. Wtedy należała do najnowocześniejszych w Galicji. Mury pomieściły też bibliotekę, aulę, która pełniła funkcję kaplicy, salę gimnastyczną, mieszkania dyrekcji i pracowników.
Już hol robi wrażenie. Na suficie sgraffito Fryderyka Lachnera z kopią „Szkoły ateńskiej” Rafaela. Na ścianach — sceny z „Iliady” i „Odysei”, podpisane greką. W drugiej klasie uczniowie mogą już przeczytać napisy samodzielnie. Chlubą szkoły jest bowiem m.in. klasa klasyczna, pierwsza w powojennej Polsce i jedna z niewielu dzisiaj, gdzie młodzież poznaje tajniki greki i łaciny, by w maturalnej klasie móc czytać starożytnych autorów w oryginale. W auli — galeria portretów sławnych wychowanków, na korytarzach — pamiątkowe tablice.
Na pierwszym planie
Tyle o ścianach. A ludzie? Wśród profesorów znajdziemy wielu wybitnych uczonych. Stanisław Tołłoczko, chemik, profesor Uniwersytetu Lwowskiego, Kazimierz Nitsch (zresztą absolwent, matura 1891), jezykoznawca, historycy: Ludwik Piotrowicz i Kazimierz Piwarski...
Wielkim oryginałem był Wojciech Rypel, filolog klasyczny, który w mieszkaniu przy Zwierzynieckiej modlił się do Zeusa Olimpijskiego przed specjalnym ołtarzykiem. Notorycznie tworzył neologizmy. „Bałachować” znaczyło „dokazywać”, a „bobrować” — „niepokoić się”. Podobno niektóre z jego oryginalnych powiedzonek miał wykorzystać Wyspiański w „Weselu”.
Tu w latach 1903–1907 uczył prof. Tadeusz Sinko, tu posłał swego syna — późniejszego prof. Grzegorza Sinkę, zamordowanego w 2000 roku przez bandytów na warszawskim Żoliborzu. Biografie nowodworczyków często mrożą krew w żyłach. Karol Englisch, znany taternik, pionier wielu wejść w Tatrach, w tym zimowych, zginął w tajemniczych okolicznościach oskarżony o szpiegostwo. Tadeusza Boya-Żeleńskiego rozstrzelali hitlerowcy w roku 1941 we Lwowie.
Dla teatru
Pierwsze szlify w Nowodworku zdobywał — bez przesady — cały polski teatr. Od Wojciecha Bogusławskiego do Sławomira Mrożka. Egzaminy dojrzałości składali: Michał Bałucki w 1856 r., Kazimierz Przerwa-Tetmajer (1884), Stanisław Wyspiański (1898), Leon Schiller (1906), Gustaw Holoubek (1939), Sławomir Mrożek (1949), Leszek Herdegen...
Sam Bogusławski z powodu przeprowadzki rodziny do Warszawy zmienił tę szkołę, w której w roku 1771 widnieje w spisie klasy poetyki. Z różnych powodów maturę byli zmuszeni zdawać w III Gimnazjum im. św. Jacka m.in. Adolf Nowaczyński i Lucjan Rydel (z uwagi na zatarg z profesorem). Na liście absolwentów znajdują się jeszcze: Juliusz Osterwa, Karol Hubert Rostworowski, Wespazjan Kochowski, Józef Conrad Korzeniowski, Jan Matejko, Józef Mehoffer, Karol Estreicher senior i jego syn Stanisław. Józef Bem zapisał się w 1805 roku — i nie wiadomo, co był przyczyną jego odejścia.
Wspomnienia z lat szkolnych Mrożek wykorzystał np. w znanym opowiadaniu „Nos”. Dziś jest patronem jednej z sal. W czasie uroczystości podziękował za spektakl (uczniowie pokazali m.in. fragmenty „Serenady”) i prezent — dostał czarny kapelusz i parasol.
Gustaw Holoubek, który odwiedził Nowodworek kilkakrotnie w ostatnich latach, sypie anegdotami jak z rękawa. Do najsłynniejszych należy ta o potańcówce międzyszkolnej, organizowanej przez koleżanki z żeńskiego liceum. Holoubek zamiast zaproszenia dostał list o treści: „Byłybyśmy zaprosiły kolegę Holoubka, ale się boimy w trakcie tańca nastąpić mu na uszy”. Na świadectwie maturalnym błyszczy jedna jedyna piątka. Z ćwiczeń cielesnych. Od dwóch lat i Gustaw Holoubek ma salę swego imienia.
Sentymenty
Z przytoczonych nazwisk mogłoby powstać wrażenie, że wśród znanych absolwentów brak umysłów ścisłych. Nic bardziej mylnego. A bracia Jan i Jędrzej Śniadeccy? A wybitny matematyk Stefan Banach? A geolog Walery Goetel, psychiatra Antoni Kępiński, prezydent Krakowa Juliusz Leo, prawnik Fryderyk Zoll? Lista ciągnie się jeszcze długo.
Wszyscy opowiadają o Nowodworku z czułością. Jalu Kurek notował w „Moim Krakowie”: „Twarda, dobra szkoła, którą wspominam z szacunkiem i miłością. Słynęła w ogóle z surowych obyczajów, z twardego rygoru naukowego, z ostrej dyscypliny wychowawczej; tradycje te zresztą kontynuuje do dziś”.
Istnieje specyficzna więź między dawnymi a nowymi laty, absolwenci wracają do szkoły. Nie tylko jako nauczyciele, jak germanistka prof. Maria Majda czy fizyk prof. Jan Sawicki. Jako rodzice, którzy posyłają dzieci do sprawdzonej szkoły, jako współpracownicy. Współtworzą Centrum Kultury Nowodworskiej, prowadzą warsztaty dla młodszych kolegów, opowiadają o studiach, pomagają w nauce, jeżdżą na obozy jako wychowawcy. A przede wszystkim — sprzedają „sposoby na Alcybiadesa”.
Prężnie działa Towarzystwo Przyjaciół Liceum, któremu przewodniczy dr Krzysztof Moczurad, znany krakowski kardiolog. TPL funduje nagrody semestralne i roczne dla najlepszych uczniów, a także stypendia dla najuboższych i wyróżniających się wynikami w nauce. Studenci odbywają tu swoje praktyki, wśród nich oczywiście niegdysiejsi nowodworczycy.
— Ciągnie do szkoły... Nigdy nie myślałam, że wrócę tu na drugą stronę katedry — opowiada Magda Nowakowska (matura 2000), dziś studentka filologii klasycznej na UJ.
Szopki
Młodszą tradycję, niemniej pielęgnowaną, mają słynne na cały Kraków Szopki Nowodworskie. Wystawiane w ostatni dzień przed przerwą świąteczną prócz uczniów gromadzą tłumy rodziców, nauczycieli i absolwentów. Można wtedy w krzywym zwierciadle pokazać przywary profesorów i wspólnie pośmiać się ze szkolnych anegdot. Tutaj na scenie można było podziwiać choćby Marię Peszek, dziś gwiazdę warszawskiego Teatru Studio, czy Krzysztofa Wnuka, członka elitarnego zespołu Teatru Witkacego.
Działają Chór i Teatr Nowodworski, prowadzone są wymiany zagraniczne. Obchodzi się też jubileusze, jak to w Krakowie. To w 1988 roku na 400–lecie istnienia szkołę uhonorowano orderem Orła Białego. Delegację przyjął przewodniczący Rady Państwa gen. Wojciech Jaruzelski... Podczas rocznicy w 1998 roku na list odpowiedział sam Ojciec Święty.
Co roku najlepszy maturzysta otrzymuje Srebrny Pierścień z wygrawerowanym napisem, herbem Krakowa i krzyżem maltańskim. Od kilku lat rada pedagogiczna przyznaje również nagrodę im. hr. Badeniego, ufundowaną przez rodzinę Badenich dla najbardziej prawego charakteru. Bo wychowywanie i kształtowanie postaw zawsze było w Nowodworku na pierwszym miejscu.
Nie może być inaczej, skoro kolejny rocznik powtórzył słowa nowodworskiej roty: „Mając w pamięci szlachetną postać fundatora Szkoły Bartłomieja Nowodworskiego, Polaka, rycerza, świadomi więzi z rodziną dawnych Nowodworczyków, niegdyś uczniów jak my, później uczonych i artystów, pisarzy i społeczników, ludzi rzetelnej pracy, przyrzekamy: rozwijać w sobie postawę obywatelską, aktywność społeczną i dobro innych stawiać ponad własne”.
Przysięgi składane młodzieńczym ideałom są najważniejsze. To im najtrudniej dochować wierności.
