Najwięcej dały zarobić firmy budowlane

Maciej Zbiejcik
opublikowano: 29-12-2006, 00:00

Aż 150 proc. poszedł w górę indeks WIG-Budownictwo. Na bankach i producentach żywności można było zarobić trzy razy mniej. I tak dużo.

2006 okazał się czwartym z rzędu rokiem wzrostów na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. WIG i WIG20 znów zyskały kilkadziesiąt procent. W ciągu roku kapitalizacja spółek z GPW zwiększyła się o ponad 200 mld zł, do blisko 640 mld zł.

— Pomogła przede wszystkim dobra koniunktura na zagranicznych parkietach, zmasowany napływ środków do funduszy inwestycyjnych oraz dobre wyniki spó- łek — ocenia Piotr Wiśniewski, analityk DM Amerbrokers.

Rekordy rekordów

Wszystkie indeksy i subindeksy biły rekordy aż 446 razy. Rekordzistą okazał się WIRR, skupiający małe spółki, który wyznaczał nowe szczyty 84 razy, uzyskując aż 130-procentową stopę zwrotu. Niewiele gorzej prezentował się indeks średnich firm MIDWIG — 72 udane ataki i blisko 70-procentowy wzrost.

Spośród branż na pierwszy plan wysunęły się budownictwo, banki i firmy spożywcze. Indeks WIG-Budownictwo na fali branżowego boomu (patrz tekst na sąsiedniej stronie) popisał się aż 150-procentową stopą zwrotu i 63 rekordami. WIG-Spożywczy ustanowił o jeden więcej, ale miał trzykrotnie skromniejszą stopę zwrotu. Dość mizernie na tym tle prezentowały się niemałe przecież osiągnięcia WIG20. Indeks blue chipów zyskał około 25 proc. i 23-krotnie pokonywał szczyty. Dla porównania, WIG zanotował ponad 40-procentowy wzrost i 44 rekordy. To pokazuje, że 2006 był rokiem giełdowej drobnicy.

— Pojawiło się dużo drobnych inwestorów, którzy preferują mniejsze spółki. Zachętą są dobre wyniki tych firm — mówi Mirosław Saj, analityk DM BISE.

Będzie nerwowo...

Czego można oczekiwać w nowym roku?

— Wzrosty indeksów mogą nie być już tak duże, jak w 2006 r. Możemy obserwować dużo większą nerwowość i większe wahania kursów — mówi Piotr Wiśniewski.

— Nerwowo będzie choćby ze względu na chęć realizacji zysków — ostrzega Marek Węgrzanowski, analityk X-TB.

Przeceny można się spodziewać już w styczniu, choć tradycyjnie uchodzi za dobry miesiąc.

— Wycena części spółek jest mocno zawyżona. Dlatego przydałaby się kilkunastoprocentowa korekta. Niewykluczone, że tuż po Nowym Roku — ocenia Mirosław Saj.

Specjaliści radzą zachować zimną krew w razie silniejszych tąpnięć. I uspokajają, że w 2007 r. przyjdą też wzrosty.

— Wprawdzie mniejsze niż w 2006 r., ale i tak nowy rok nie powinien być zły. Kolejne rekordy są w zasięgu ręki — uważa Marek Węgrzanowski.

...będzie selekcja

Niewykluczone, że utrzyma się moda na małe i średnie spółki.

— Inwestorzy mogą selektywnie podchodzić do rynku i wybierać mniejsze spółki, ale tylko te, które mają zdrowe fundamenty oraz są mniej podatne na spadki w razie wycofania się zagranicznych inwestorów — mówi Mirosław Saj.

Analitycy mają nadzieję, że o prywatyzacji poprzez giełdę przypomni sobie minister skarbu.

— Oferty skarbu państwa mogą rozruszać parkiet, wpłynąć na zwiększenie kapitalizacji giełdy, co mogłoby przyciągnąć nowych inwestorów — ocenia Marek Węgrzanowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maciej Zbiejcik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy