NAJWIĘCEJ EMOCJI BUDZĄ AUDITY ORAZ PODDOSTAWCY
Pełnomocnicy z polskich firm dyskutowali o jakości na Węgrzech
Na sympozjum pełnomocników ds. jakości, zorganizowanym na Węgrzech przez T†V Rheinland/ZETOM Polska, dość dużym zainteresowaniem cieszył się wykład, poświęcony najczęściej występującym niezgodnościom w systemach zarządzania jakością (SZJ) wg norm ISO 9000. Poza tym, sporo emocji budziły panele dyskusyjne, na których uczestnicy z dość dużym ożywieniem dyskutowali na temat auditów zewnętrznych i selekcji poddostawców.
W dniach 18-21 czerwca w miejscowości Balatonvil‡gos na Węgrzech odbyło się sympozjum „Międzynarodowa wymiana doświadczeń pełnomocników sytemu zarządzania jakością”. Jego organizatorem była jednostka certyfikująca T†V Rheinland/ZETOM Polska. W imprezie wzięło udział kilkudziesięciu pełnomocników ds. jakości z polskich przedsiębiorstw różnych branż.
Kłopotliwe niezgodności
Spośród wielu zagadnień poruszanych na sympozjum dość dużym zainteresowaniem uczestników cieszył się wykład na temat najczęściej występujących niezgodności w systemach zarządzania jakością (SZJ) wg norm ISO 9000. Został on wygłoszony przez Marka Muchę, wiceprezesa T†V Rheinland/ZETOM Polska. Jak podkreślał, przedstawione niezgodności zostały stwierdzone w wyniku porównań rzeczywistości panującej w polskich przedsiębiorstwach z wymogami europejskich norm ISO serii 9000.
— Najistotniejsze niezgodności, występujące w systemach zarządzania jakością wdrożonych w polskich firmach to przede wszystkim te, które dotyczą odpowiedzialności kierownictwa. Jeżeli bowiem system nie jest sterowany przez kadrę zarządzającą przedsiębiorstwem, to praktycznie nie istnieje — zapewnia Marek Mucha.
Jego zdaniem, polityka jakości firmy i przegląd systemów zarządzania powinny być tworzone i nadzorowane przez kierownictwo. Jeżeli jest to robione niezgodnie z normą lub w ogóle nie występuje, wówczas są podstawy, aby wątpić w działanie systemu w całym przedsiębiorstwie. Jak dodaje, właśnie w takich przypadkach SZJ z reguły nie funkcjonuje w firmie.
Panelowe audity
Najwięcej emocji wśród uczestników sympozjum wzbudziły jednak panele dyskusyjne, poświęcone bardzo różnorodnej tematyce.
— Wiele emocji wzbudziły zagadnienia, dotyczące auditów zewnętrznych. Nie wszyscy rozumieli podstawowe zasady prowadzenia tego typu kontroli. Myśleli, że co roku auditor powinien się pytać w poszczególnych komórkach firmy o to samo. Tymczasem audit obejmuje cały proces zachodzący w danej komórce zakładu. Dlatego w okresie ważności certyfikatu, czyli przez trzy lata, auditor ma się dowiedzieć o wszystkie elementy procesu określonej komórki i sprawdzić, czy funkcjonują one tak, jak wymaga norma. Niektórzy uczestnicy nie mogli tego zrozumieć, ale myślę, że po dyskusji dotarło do nich, że takie są po prostu wymagania normy — relacjonuje wiceprezes T†V Rheinland/ZETOM Polska.
Oprócz tego tematu, na panelach podniesiono jeszcze jeden bardzo ważny problem, z którym borykają się firmy, posiadające certyfikaty ISO. Dotyczył on kwestii zaopatrzenia i selekcji poddostawców.
Fazy kwalifikacji
— Jeżeli chodzi o kwalifikację podwykonawców i poddostawców, posiadamy ściśle określoną instrukcję ich oceny. Jest ona dwustopniowa. Wstępna polega na tym, że rozsyłamy ankietę do tych, którzy zgłosili chęć współpracy. Zawarte są w niej pytania ogólne, dotyczące firmy. Pytamy m.in. o zatrudnienie, posiadane gwarancje, organizację pracy i systemy zapewnienia jakości. To jest podstawa — wyjaśniał Tadeusz Czekaj, pełnomocnik zarządu ds. systemu jakości spółki budowlanej PIA PIASECKI.
Jak wynika z jego relacji, drugą fazą kwalifikacji w jego firmie jest tabela, w której są wymienione kryteria oceny, punktacja (w skali od 1 do 100), oraz trzy kategorie poddostawców: a (najlepsi), b i c.
— Na liście dostawców mamy 105 firm ocenionych jako podwykonawców i poddostawców materiałów i wyrobów. Z tego około 50 proc. zakwalifikowaliśmy do kategorii „a” — dodaje Tadeusz Czekaj.
— Jedną z grup naszych poddostawców są dostawcy środ-ków dezynfekująco-czyszczących. Możemy używać tylko takich, które mają świadectwa Instytutu Leków. W przypadku firmy, którą reprezentuję, to już jest pewna selekcja poddostawców. Z tych, którzy posiadają takie atesty, wybieramy poddostawców, biorąc pod uwagę np. cenę — uzupełnia Dariusz Lachiewicz, pełnomocnik zarządu ds. jakości spółki Balton, produkującej sprzęt medyczny.
Braki poddostawcy
Marek Mucha w trakcie dyskusji na temat selekcji dostawców zadał polskim pełnomocnikom ds. jakości pytanie dotyczące poddostawców, którzy nie posiadają wymaganych przez normę świadectw lub certyfikatów.
— Co się dzieje, jeżeli dostawca nie ma systemu i wymaganych badań danego wyrobu — pytał.
— Jeżeli chodzi np. o sprowadzane do firmy surowce, na liście podstawowej mamy około 20 dostawców kwalifikowanych. Druga lista, tzw. zapasowa czy pomocnicza, liczy drugie tyle. W przypadkach kiedy nasz dostawca nie ma ani certyfikowanego systemu, ani świadectwa wyrobu, szukamy na liście zapasowej i takie sytuacje jesteśmy w stanie bardzo szybko rozwiązać — odpowiadał Dariusz Lachiewicz.
Wiceprezes T†V Rheinland/ZETOM Polska podał jednak inne rozwiązanie.
— Można też zbadać na własny koszt całość partii towaru dostarczonego przez takiego poddostawcę albo przeprowadzić u niego audit. Chodzi o to, żebyście państwo byli pewni, że materiał, który dostajecie, ma taką jakość, jaka wam odpowiada — wyjaśniał.
— Mieliśmy kiedyś pewnego dostawcę, firmę spod Warszawy. Nie miała certyfikatu ISO, dostarczała nam materiały potrzebne do wytwarzania raczej podrzędnych produktów. Zrobiliśmy u nich audit i niestety musieliśmy ich skreślić z naszej listy. To, co tam zobaczyliśmy, zdyskwalifikowało ich od razu — uzupełnia Dariusz Lachiewicz.
NIETYPOWA SELEKCJA: Jak tłumaczy Dariusz Lachiewicz, pełnomocnik zarządu ds. jakości spółki Balton, produkującej sprzęt medyczny, jedną z grup poddostawców firm tworzą dostawcy środków dezynfekująco-czyszczących. Muszą oni posiadać specjalne świadectwa Instytutu Leków. W tym przypadku jest to jedna z podstawowych form selekcji poddostawców. fot. GK
NIEODPOWIEDZIALNI: Marek Mucha, wiceprezes T†V Rheinland/ZETOM Polska, podkreśla, że najważniejsze niezgodności występujące w systemach zarządzania jakością to przede wszystkim te, które dotyczą odpowiedzialności kierownictwa. System jakości praktycznie nie istnieje w firmie, jeżeli nie jest sterowany przez kierownictwo. fot. Grzegorz Kawecki
DECYDUJĄ DOKUMENTY: Każdy podwykonawca, który chce dla nas świadczyć jakieś usługi, musi wypełnić w trakcie składania oferty tzw. specyfikację dostaw. Przede wszystkim musi dokładnie określić rodzaj usług i w związku z tym przedstawić odpowiednie dokumenty, np. koncesje i certyfikaty. One decydują o tym, czy dalej rozmawiamy o współpracy — twierdzi Tadeusz Czekaj, pełnomocnik zarządu ds. systemu jakości spółki budowlanej PIA PIASECKI. fot. GK