Największe upiory polskich komentatorów

Łukasz Ostruszka
opublikowano: 2010-06-28 22:25

Kto ogląda mundial w TVP ten wie, że polskich komentatorów prześladują od lat te same upiory przeszłości. Świat idzie do przodu, nasi stoją (siedzą) w miejscu.

Upiór 1

 

Cienie dawnej świetności. Nie ma chyba meczu (nawet takiego, w którym nie grają Polacy), żeby komentator TVP nie wspomniał potężnej polskiej drużyny z lat 70-tych.

Wygrywamy? Komentator mówi: - Zupełnie jak za dawnych lat, przypominają nam się dawne czasy.

Przegrywamy? Komentator mówi: - Daleko tej drużynie do zespołu Bońka, Lubańskiego. Ciekawe czy doczekamy się jeszcze takich chwil, jak wtedy...

Gra drużyna x? Komentator mówi: - Ten gracz porusza się zupełnie, jak Lato w czasach triumfów Polaków.

Polscy komentatorzy mają chyba w umowach o pracę wpisaną klauzule, że muszą nawijać o dawnej Polsce. Bo jak to inaczej wytłumaczyć?

 

Upiór 2

 

Powielanie wypełniaczy. Gdy „zawodowy” komentator traci chwilowo wenę twórczą, a drugim komentatorem jest były „zawodowy” piłkarz jeszcze nie do końca rozgarnięty w komentowaniu, to na chwil kilka zapada cisza, po której słyszymy niemal sakramentalne pytanie „zawodowego” komentatora do byłego „zawodowego” piłkarza: - Grałeś przez wiele lat, powiedz, co czuje piłkarz w takim momencie?

Takie okrągłe zdanie można dopasować do niemal wszystkich sytuacji podczas gry, na kartkach począwszy, a na dogrywce skończywszy. To nic, że każdy piłkarz czuje co innego. To nic, że słyszeliśmy od byłego „zawodowego” piłkarza już setki razy opowieści o tym, co czuł w latach 70.

 

Upiór 3

 

Polskie archetypy piłkarskie. Można odnieść wrażenie, że pępkiem świata jest Polska, a polscy piłkarze są futbolowymi archetypami nawet największych gwiazd. Śmiga po boisku superszybki i superzwinny piłkarz jakiejś obcej reprezentacji, a komentator opowiada, że to trochę taki odpowiednik naszego Krzynówka, Żewłakowa, albo (kolejne nazwiska piłkarzy, bo prawie każdy z naszych jest protoplastą całej masy zagranicznych zawodników).

Komentator nie zauważa, że obcy zawodnik jest 10 razy szybszy od naszego, 100 razy lepiej przygotowany technicznie, a przede wszystkim ma niezwykłą na polskim podwórku umiejętność dokładnego przyjęcia piłki. Poza tym, widzowie przecież nie potrafią zrozumieć, jak gra taki piłkarz, a tajemną wiedzę otrzymują dopiero od komentatora dzięki porównaniu z archetypem, polskim oczywiście.

 

Upiór 4

 

Wszędzie sprawa polska. Pokonanie Włochów przez Słowację jest oczywiście nagrodą pocieszenia dla... Polaków. To ze Słowacją, która teraz eliminuje mistrzów świata Polska przegrała w eliminacjach. Nie jest więc z nami tak najgorzej. Anglia po raz kolejny zawodzi na mundialu? Oczywiście jest to analogiczna sytuacja do pamiętnego remisu z Polakami na Wembley blisko 40 lat temu, od tamtego momentu się na Wyspach nie pozbierali. Jeśli Hiszpania zdobędzie w RPA mistrzostwo, to będzie można powiedzieć, że wprawdzie przegraliśmy 0:6, ale jakby nie było z mistrzami świata.

 

Upiór 5

 

“Odwieczny” scenariusz relacji. Zawsze to samo, studio, mecz, studio. A w studio te same twarze plus jeden zamienny gość, jakoś pasujący do drużyn, które akurat grają. Zawsze te same zdania i komentarze odpowiednio tylko przemodelowane, żeby się kleiły z akurat rozgrywanym meczem.

Zero innowacji, jakby się bano, że zmiana porządku przed, w trakcie, bądź po mecz sprawi, że świat nie tylko piłkarski się zawali. Zero show (nawet prognoza pogody z Jarkiem Kretem bywa ciekawsza). Zero relacji z konferencji prasowych, pokazania kulis mundialowych, przedruków z zachodnich gazet itd. Parafrazując Kononowicza - nie ma niczego i nie będzie niczego.