Na amerykańskich rynkach akcji pogłębiła się przecena potwierdzając, że październik to historycznie jeden z najgorszych miesięcy w roku dla bardziej ryzykownych aktywów. Pocieszeniem może być to, że skala środowych spadków sugeruje iż był to tzw. dzień kapitulacji i ci, którzy chcieli pozbyć się akcji właśnie to zrobili. Nastrojów nie poprawiały coraz częściej pojawiające się głosy o korekcie w ramach trwającego od 10 lat rynku byka. Dodatkowo rosnące rentowności obligacji krótkoterminowych uczyniły je większą konkurencją dla akcji. W środę najmocniej taniały akcje spółek technologicznych, a relatywnie najlepiej na tle rynku wyglądały tzw. segmenty defensywne. Kolejne dane makro, w środę o inflacji cen produkcji sprzedanej, wspierają przekonanie o kontynuacji przez Fed podwyżek stóp. Rosną również obawy dotyczące listopadowych wyborów uzupełniających. Niektórzy inwestorzy boją się, że sugerowane przez sondaże przejęcie Izby Reprezentantów przez Demokratów może oznaczać co najmniej utrudnienie w dalszym wprowadzaniu korzystnych dla rynków rozwiązań. Dolar słabł w środę, drożało złoto. Ropa wyraźnie staniała, bo osłabły obawy, że huragan Michael spowoduje wyraźny spadek podaży surowca.

Na zamknięciu spadki dominowały we wszystkich 11 głównych segmentach S&P500. Największa przecena spotkała spółki technologiczne (-4,8 proc.), usług telekomunikacyjnych (-3,9 proc.) oraz dostawców dyskrecjonalnych dóbr konsumpcyjnych (-3,7 proc.). Najlepiej na tle rynku wyglądały segmenty nieruchomości (-1,6 proc.), dóbr codziennego użytku (-1,3 proc.) i użyteczności publicznej (-0,5 proc.). Na zamknięciu taniało 98 proc. spółek wchodzących w skład S&P500.
Spadły kursy wszystkich 30 blue chipów ze średniej Dow Jones. O ponad 4 proc. taniały akcje Nike (-6,8 proc.), Microsoftu (-5,4 proc.), Visy (-4,8 proc.), Boeinga (-4,7 proc.) i Apple (-4,6 proc.). Najmniejsze spadki kursów zanotowały Johnson & Johnson i Home Depot (po -1,0 proc.) oraz Procter & Gamble i McDonald's (po -0,9 proc.).