Należy poznać labirynt aktów UE

Ewa Bęczkowska
opublikowano: 2002-03-07 00:00

Polscy przedsiębiorcy muszą dostosować się do regulacji prawa europejskiego. Sytuacja ta nie dotyczy jedynie firm prowadzących działalność na skalę międzynarodową. Coraz więcej krajowych aktów prawnych opiera się bowiem na ustawodawstwie europejskim. Większość polskich przedsiębiorców nie potrafi jednak samodzielnie poruszać się w labiryncie przepisów unijnych.

Aby dotrzeć do dokumentów prawnych, publikowanych w Dzienniku Ustaw Wspólnoty Europejskiej, przedsiębiorca musi dysponować dość dużym zasobem wiedzy na temat systemu klasyfikowania poszczególnych przepisów. Dziennik Ustaw WE podzielony jest na trzy serie: L, S i C. W serii L (legislation) publikowane są obowiązujące akty prawne. W serii S (supplement) znajdują się ogłoszenia o większych przetargach, organizowanych przez Wspólnotę i państwa członkowskie. Seria C (communications) jest z kolei zbiorem tych dokumentów, które Komisja Europejska uważa za istotne z punktu widzenia działalności Wspólnoty. Tradycyjnie publikowane są w niej jednak propozycje Komisji Europejskiej, dotyczące wydania dyrektyw i rozporządzeń, opinie Parlamentu, Komitetu Ekonomiczno-Społecznego oraz Komitetu Regionów, streszczenia debat parlamentarnych czy też informacje o rozprawach przed Trybunałem Sprawiedliwości. Do tego podziału dochodzi jeszcze specyfika oznaczeń poszczególnych dokumentów.

— Każdy dokument, którego publikacja w DzU Wspólnoty Europejskiej jest obowiązkowa, posiada numer urzędowy. Składa się on z dwóch członów, poprzedzonych skrótem nazwy organu wydającego akt prawny. Pierwszy z nich oznacza kolejny numer porządkowy, drugi zaś rok wydania aktu — wyjaśnia Michał Polański, konsultant w Centrum Euro Info w Warszawie.

Dokumenty, których publikacja w DzU WE nie jest obowiązkowa, mają numer urzędowy zastąpiony trójczłonowym numerem porządkowym. Pierwszy oznacza tu rok wydania aktu, drugi — właściwy numer porządkowy, a trzeci Wspólnotę, w ramach której powstał dany dokument.

— Roczna, papierowa edycja Dz U WE może zapełnić półkę o długości około 3,5 m. Dlatego, aby ułatwić korzystanie z tych publikacji, obok dziennika wydawany jest dwa razy w roku skorowidz. Rośnie również znaczenie wersji elektronicznej DzU WE, wydawanej na CD-ROM-ach — mówi Michał Polański.

Dzienniki L i C publikowane są w miesięcznych, dwumiesięcznych, półrocznych i rocznych zestawieniach. Seria S dziennika urzędowego, zawierająca ogłoszenia związane z zamówieniami publicznymi, wydawana jest wyłącznie w tej formie. Dodatkowo, dzienniki z ostatnich 3 miesięcy są dostępne w trybie on-line na serwerze Wspólnoty.

Dla polskiego przedsiębiorcy najpraktyczniejszym źródłem pozyskiwania dokumentów unijnych jest Internet.

— Godny polecenia jest serwer Europa, na którym znajduje się kilka milionów stron z informacjami europejskimi. Posiada on 5 baz danych o charakterze prawnym: EUR-Lex, Celex, OEIL, PreLex i Curia — wylicza Michał Polański.

Podstawowe znaczenie ma baza danych Celex. Zawiera ona akty prawne, publikowane w DzU WE serii C. Dostęp do niej jest odpłatny.

Poszukiwanie dokumentów odbywa się tu według kodu numerycznego poszczególnych aktów, bądź też za pomocą innych kryteriów, m.in. poszczególnych słów, tytułów, dat, itp. Nieco mniej zaawansowane instrumenty wyszukiwania udostępnia bezpłatna baza EUR-Lex, umieszczona również na serwerze Europa. Z punktu widzenia przedsiębiorców najistotniejszą jej częścią jest zbiór aktów prawnych umieszczony w dziale „legislation in force”.

— Ujednolicone teksty aktów prawnych mogą okazać się przydatne dla przedsiębiorców. Bezpłatna baza zawiera wszystkie ważniejsze dokumenty — mówi Michał Polański.

Kolejną bazą dokumentów, znajdującą się na serwerze Europa, jest PreLex. Zawiera ona wszystkie projekty aktów Komisji Europejskiej od chwili ich przygotowania aż do przyjęcia lub odrzucenia. Podobną zawartość ma baza danych OEIL, przygotowana na zlecenie Parlamentu Europejskiego. Najmniej polecaną bazą jest Curia, znajdująca się na stronach internetowych Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Jest ona najtrudniejsza w obsłudze ze względu na bardzo ubogie kryteria wyszukiwania.

Przed przystąpieniem do UE Polska ma obowiązek przetłumaczyć wszystkie dotychczasowe oraz bieżące dokumenty wydane przez Wspólnotę Europejską. Tłumaczenia odbywają się na drodze przetargów organizowanych przez Ministerstwo Gospodarki.

— Informacje na temat przyszłych przetargów są podawane do wiadomości publicznej. Do tej pory odbywało się to przez ogłoszenia w prasie oraz w „Biuletynie Zamówień Publicznych” — wyjaśnia Adam Orzechowski, z-ca dyrektora Departamentu Integracji Europejskiej i Organizacji Międzynarodowych Ministerstwa Gospodarki.

Tumaczenie przechodzi kilka weryfikacji zanim ostateczna wersja tekstu trafi do UKIE, i w końcu do Brukseli, gdzie dokonuje się ostatnich poprawek.