Narasta konflikt Ciechu i Chemana
Oponenci stawiają sobie nawzajem poważne zarzuty
Rada nadzorcza, kontrolowana przez Ciech, odwołała jednego z członków zarządu Chemana oraz zawiesiła w obowiązkach drugiego członka zarządu. Przedstawiono im zarzut działania na szkodę spółki. Obaj panowie oskarżają z kolei Ciech, że nie wywiązuje się z umów.
Przyjazne przejęcie, jak określali połączenie Ciechu z Chemanem przedstawiciele obu firm, zakończyło się odwołaniem w atmosferze konfliktu Tomasza Dubiela i zawieszeniem w pełnieniu obowiązków Andrzeja Postupolskiego — członków zarządu Chemana. Decyzja rady nadzorczej w tej sprawie zapadła 14 lutego 2001 roku. W jej skład wchodzi pięć osób, z czego cztery reprezentują interesy większościowego akcjonariusza spółki, czyli Ciechu.
— Nie ma jednak dokumentu, który stwierdzałby ten fakt — podkreśla Andrzej Postupolski.
Paweł Miłobędzki, dyrektor biura nadzoru właścicielskiego Ciechu, poproszony o przedstawienie protokołu z posiedzenia rady nadzorczej w tym dniu, stwierdził, że nie może tego zrobić, ponieważ nie został on jeszcze zatwierdzony.
Wzajemne rozczarowanie
Jesienią ubiegłego roku Ciech kupił od Tomasza Dubiela i Andrzeja Postupolskiego 82,5 proc. akcji spółki Chemana — największego polskiego dystrybutora chemikaliów. W ten sposób centrala rozpoczęła realizację jednego z najważniejszych elementów swojej strategii, który dotyczył wejścia na rynek dystrybucji tego typu produktów.
Ciech zarzuca zarządowi Chemana działanie na szkodę spółki.
— Zarzut ten związany jest z działalnością handlową Chemana oraz z awarią instalacji THT — nawaniacza gazu. Obaj panowie otrzymali oryginały dokumentów zawierających informacje o ich odwołaniu i zawieszeniu. Wszystko odbyło się w zgodzie z prawem — mówi Paweł Miłobędzki.
Tomasz Dubiel i Andrzej Postupolski twierdzą jednak, że nie przedstawiono im ani zarzutów, ani żadnych dokumentów, które by informowały o nich i zawierały uchwały rady nadzorczej.
— Ciech zignorował nasze prośby o wyjaśnienie bezprawnych działań polegających m.in. na wymianie zamków w naszych gabinetach, wprowadzeniu przez Ciech do budynku Chemana ochroniarzy, którzy uniemożliwili nam sprawowanie obowiązków — twierdzi Andrzej Postupolski.
Prawo silniejszego
Przedstawiciele Ciechu w radzie nadzorczej Chemana twierdzą natomiast, że firma jako większościowy akcjonariusz nie musiała motywować swoich działań.
Obecnie trwają prace komisji, która dopiero bada sprawę ewentualnej działalności członków zarządu na szkodę spółki. Jej prace mają zakończyć się pod koniec marca.
— Nie wykluczamy wówczas skierowania wniosku do prokuratury przeciw Tomaszowi Dubielowi i Andrzejowi Postupolskiemu o popełnieniu przestępstwa — mówi Paweł Miłobędzki.
Byli członkowie zarządu Chemana podważają jednak bezstronność komisji, gdyż — jak twierdzą — nie mają w niej przedstawiciela.
Zadecyduje Temida
Andrzej Postupolski i Tomasz Dubiel złożyli doniesienie do prokuratury o uniemożliwieniu im pełnienia obowiązków członków zarządu Chemana. Domagają się również przedstawienia kopii dokumentów zawierających uchwały rady nadzorczej z 14 lutego 2001 r.
— Działanie Ciechu wskazuje na to, że nie chce się on wywiązać z podpisanych z nami umów. Dotyczy to m.in. umowy o zarządzanie spółką — twierdzą Andrzej Postupolski i Tomasz Dubiel.
W Ciechu poinformowano, że zawarto ją z oboma panami do 2004 roku.
Pozbawieni władzy w Chemanie członkowie jego zarządu zapowiadają, że będą przy pomocy wszystkich dostępnych prawem środków walczyć o swoje prawa mniejszościowych akcjonariuszy.
— Zależy nam na dobru spółki. Jako współzałożyciele firmy, związani z nią od czternastu lat, uważamy za absurdalny zarzut, że działamy na jej szkodę — podkreślają Andrzej Postupolski i Tomasz Dubiel.