Narodowy fundusz nie pomoże zielonym

opublikowano: 2013-03-18 00:00

NFOŚiGW nie zamierza interweniować na rynku zielonych certyfikatów, choć bolą go zablokowane inwestycje.

Ceny zielonych certyfikatów ostro falują, a producenci zielonej energii nawołują Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) do interwencji. Najlepiej — ich zdaniem — żeby pieniądze z opłaty zastępczej fundusz przeznaczył na awaryjny skup zielonych papierów, których podaż dramatycznie przewyższa popyt. Jest to niemożliwe.

— Nasi prawnicy już to przeanalizowali. Po pierwsze — kupowanie przez fundusz zielonych certyfikatów mogłoby zostać uznane przez Komisję Europejską za nieuprawnioną pomoc publiczną, a po drugie — handlowanie instrumentami na giełdzie energii zaklasyfikowałoby nas jako przedsiębiorcę, naruszając praktycznie fundamenty naszego systemu — mówi Małgorzata Skucha, prezes NFOŚiGW.

Drugi z argumentów uniemożliwia też NFOŚiGW wystąpienie w roli stabilizatora rynku zielonych certyfikatów.

— Pojawiały się koncepcje, abyśmy stabilizowali notowania, kupując, a potem sprzedając certyfikaty. To też czyniłoby jednak z nas przedsiębiorcę — uważa Małgorzata Skucha. Jak zatem zaradzić załamaniu na rynku zielonych papierów?

Rekomendacje NFOŚiGW mają charakter długoterminowy.

— Potrzebne jest możliwie szybkie uchwalenie ustawy o OZE. A w niej — ograniczenia w możliwościach uiszczenia opłaty zastępczej, jeśli na rynku dostępne są certyfikaty — uważa Małgorzata Skucha. Takie ograniczenia wprowadziliby chętnie posłowie z sejmowej podkomisji ds. energetyki. Andrzej Czerwiński, jej szef, uważa, że uiszczanie przez firmy opłat zamiast kupowania zielonych certyfikatów to praktyka co najmniej zagadkowa. Posłowie domagają się, aby fundusz ujawnił, kto i ile wpłacił mu z tytułu opłat w ostatnich miesiącach.

— Wspólnie z resortem gospodarki przeanalizujemy, czy możemy ujawnić takie informacje — twierdzi Małgorzata Skucha Funduszowi też jednak zależy na ustabilizowaniu rynku zielonych certyfikatów. Przecież na szeroką skalę dofinansowuje inwestycje w sektorze odnawialnych źródeł energii. A te stoją.

— Niestabilny rynek certyfikatów i brak ustawy sprawiają, że inwestorzy nie realizują ryzykownych inwestycji, a banki niechętnie udzielają kredytów — tłumaczy Małgorzata Skucha. Zablokowało to m.in. program OZE 1, w ramach którego NFOŚiGW chciał dofinansować firmy z tego obszaru 1,5 mld zł. Chodziło głównie o mniejsze projekty wiatrowe (do 10 MW) i biogazownie.

— W 2011 r. mieliśmy promesy na 1,2 mld zł, a ostatecznie uruchomiono śladową liczbę projektów — podkreśla Małgorzata Skucha. Te same problemy blokują program dofinansowania biogazowni, ale fundusz się nie zraża. Pracuje nad kolejnymi zielonymi programami — wkrótce ruszy projekt zakładający wsparcie domów energooszczędnych. NFOŚiGW chce skierować w tym roku do firm 7 mld zł — ze źródeł krajowych i unijnych. [GRA]