Na amerykańskich rynkach akcji wciąż panuje optymizm. Jego źródłem jest przekonanie, że w przyszłym tygodniu ostatecznie zostanie załatwiona sprawa pomocy finansowej dla Grecji. Nadal także utrzymuje się wiara, że gospodarka USA wychodzi z kryzysu, co ma potwierdzać m.in. styczniowy wzrost indeksu wskaźników wyprzedzających, czwarty z rzędu. Tym, co hamuje bardziej zdecydowany wzrost cen, jest obawa korekty. Nasdaq tracił w piątek dzień po tym, jak osiągnął największą wartość od 2000 roku. Dow Jones jest już blisko 13000 pkt, wartości ostatnio notowanej w połowie 2008 roku. S&P500 jest najwyżej od 10 miesięcy.
W piątek na zamknięciu rosły indeksy 7 z 10 głównych segmentów S&P500. Najmocniej drożały akcje dostawców dyskrecjonalnych dóbr i usług konsumpcyjnych (0,8 proc.). W czwartek był to najsłabszy segment rynku. Relatywnie dużym popytem cieszyły się także akcje spółek finansowych i świadczących usługi telekomunikacyjne (po 0,6 proc.). Najsłabsze segmenty to IT (0,0 proc.), użyteczności publicznej (-0,1 proc.) i ochrony zdrowia (-0,4 proc.). Na zamknięciu drożało prawie 66 proc. spółek z S&P500. Spośród tych, które tworzą Nasdaq Composite, spadały kursy 67 proc. Zdrożało 19 z 30 blue chipów wchodzących w skład średniej przemysłowej Dow Jones. Najmocniej drożały Intel, Dupont i Home Depot. Największe spadki kursu zanotowały Alcoa, Hewlett-Packard i Bank of America.