Nastały kiepskie czasy dla JW Construction

Anna Pronińska
opublikowano: 2008-04-25 00:00

Początek roku nie sprzyja deweloperowi. Mieszkania źle się sprzedają, a notowania spadają. Zarząd jednak obiecuje, że dotrzyma prognoz.

Kurs stołecznego dewelopera jest najniższy w historii

Początek roku nie sprzyja deweloperowi. Mieszkania źle się sprzedają, a notowania spadają. Zarząd jednak obiecuje, że dotrzyma prognoz.

JW Construction, największy w Warszawie deweloper, nie ma dobrych wieści dla akcjonariuszy.

— Sprzedaż mieszkań siadła. W IV kwartale 2007 r. była bardzo dobra. Miesięcznie sprzedawaliśmy 200-300 lokali. W I kwartale 2008 r. znaleźliśmy chętnych na ponad 200 mieszkań — mówi Jerzy Zdrzałka, prezes JW Construction.

— Dziwi mnie, że JW Construction tak słabo sobie poradził. Zwłaszcza że ich największy rywal — Dom Development — sprzedał w I kwartale 2008 r. ponad 330 mieszkań — komentuje Maciej Wiewiórski, analityk IDM SA.

Dotrzymają słowa

Sytuacja wygląda źle w porównaniu z I kwartałem 2007 r. Wówczas JW Construction upłynnił niemal 700 mieszkań. W II kwartale znalazł chętnych na blisko 900 mieszkań.

— Wynik, jaki osiągniemy w pierwszym kwartale, będzie jednak taki, że w żadnym razie nie zagrozi realizacji rocznych prognoz. W naszym przypadku jest duża sezonowość, czyli czwarty kwartał bardzo dobry, a pierwszy kwartał słabszy — dodaje prezes.

Nie zgadza się z tą opinią analityk.

— Sezonowość nie ma tu nic do rzeczy, choć trzeba pamiętać, że druga połowa 2006 r. i pierwsza 2007 r. były rewelacyjne i deweloperzy często mieszkania sprzedawali hurtem. Te czasy pewnie nie wrócą — twierdzi Maciej Wiewiórski.

Do realizacji prognozy zakładającej 1085,4 mln zł przychodów i 219,7 mln zł zysku netto deweloper potrzebuje sprzedać 1200 mieszkań. Plan ma jednak ambitniejszy i celuje — uwaga! — w 2700 lokali.

— Jest szansa, że spółka zrealizuje prognozy, ale to trudne zadanie. Dziś widać, że ludzie wstrzymują się z zakupem mieszkań i stają się bardziej wybredni — komentuje Sobiesław Kozłowski z BM BPH.

— Jestem spokojny o prognozy spółki, bo są łatwe do zrealizowania. Nawet spodziewałbym się sprzedaży 2 tys. lokali przy poprawie koniunktury — dodaje Maciej Wiewiórski.

W kolejnych okresach tego roku JW Construction będzie księgować przychody z projektów na Białołęce, które sprzedawał rok wcześniej. Obecnie spółka ma w budowie 7,8 tys. lokali, z czego 6,9 tys. już upłynniła.

Na Ukrainę

Deweloper coraz większą uwagę kieruje w stronę zagranicznych rynków, gdzie widzi szansę na wysokomarżowe inwestycje.

— Rosja będzie naszym rynkiem strategicznym, ale patrzymy też na Ukrainę, choć jest nieprzewidywalna. Jednak idzie w dobrym, europejskim kierunku. Nie wykluczam, że w tym roku uda nam się wejść na ten rynek — mówi Jerzy Zdrzałka.

W strukturze przychodów wpływy z działalności zagranicznej mają sięgnąć 30 proc. w najbliższych latach. Obecnie wynoszą 5-7 proc.

W planach dewelopera jest również akwizycja drogowej spółki. Spółka rozmawia z trzema polskimi firmami. Do akwizycji mogłoby dojść jeszcze w tym roku. JW Construction nie planuje natomiast przejmowania deweloperów.

— Kilka firm zgłosiło się do nas, bo mają problemy. Jak trafi się brylant, znajdą się pieniądze na przejęcie — podsumowuje Józef Wojciechowski, większościowy akcjonariusz JW Construction.

W dół

Na razie inwestorzy nie palą się do kupowania dewelopera. Notowania JW Construction spadają od miesięcy. Debiutowały latem ubiegłego roku z ceną 92,8 zł. Na koniec roku akcje kosztowały ponad 42 zł. Wczoraj sięgnęły historycznego minimum. Za walor płacono 28,58 zł.