Warto zaprosić do firmy absolwentów i zrobić z nich menedżerów. W zamian dostaniemy talent i chęć do pracy.
Dla wielu osób dyplom wyższej uczelni nie oznacza końca nauki. Co roku tysiące studentów różnych kierunków próbują dostać się na „uniwersytety” prowadzone przez firmy.
— Wiedzę o zarządzaniu od razu musiałam wykorzystywać w praktyce, bo od razu dostałam odpowiedzialne zadanie do wykonania. Zostałam w firmie i teraz pomagam tym, którzy jak ja kiedyś biorą udział w programie — mówi Anita, menedżer ds. jakości w firmie sektora FMCG (fast moving consumer goods, dóbr szybko zbywalnych).
W prowadzeniu programów menedżerskich przodują międzynarodowe koncerny, takie jak Tchibo, Citibank czy Unilever. Mniejsze firmy również mogą osiągnąć sukces, jeśli dobrze się zorganizują.
— Celem programu jest znalezienie najlepszych kandydatów na menedżerów oraz kształcenie ich umiejętności i świadomości branży na tyle silnej, by w przyszłości potrafili zarządzać firmą lub jej działem — wyjaśnia Robert Noworolski, dyrektor warszawskiego oddziału AG Test HR, firmy zajmującej się m.in. szkoleniami i rekrutacją.
Do firmy przychodzą talenty
Zalety kandydatów do programów są oczywiste — to ludzie młodzi (najwyżej 27 lat), wykształceni i pełni zapału.
— Kluczowe jest określenie celu programu oraz zdefiniowanie stanowisk, na jakie firma chce pozyskiwać osoby — mówi Joanna Grzeszkowska, koordynator programu menedżerskiego w Citibanku.
Firma daje młodym swoją wiedzę, a jednocześnie korzysta z ich możliwości i zaangażowania.
— Absolwent często nie wie, czym chciałby się zajmować. Pomagamy mu w podjęciu decyzji — informuje Agnieszka Zalewska, specjalista ds. rekrutacji i rozwoju w Tchibo.
Organizacja programu menedżerskiego to przede wszystkim inwestycja w pracownika.
— Pracodawca umożliwia sobie lepsze dopasowanie profilu zatrudnionego do stanowiska i działu. Dotyczy to szczególnie programów zakładających rotację uczestników między różnymi działami, bo na początku nie wiadomo czy ktoś lepiej się sprawdzi w marketingu czy w finansach — mówi Katarzyna Sowińska-Bonder, specjalista w zakresie rozwiązań kadrowych z firmy Andersen Business Consulting.
Jak to robią inni
Tchibo Polska prowadzi program Management Trainee. U kandydata do programu liczą się m.in. wiedza teoretyczna udokumentowana ocenami zdobytymi na studiach, znajomość języków obcych i doświadczenia pozazawodowe.
— Nasz program ma na celu wyłuskanie perełek z rynku pracy: najlepszych absolwentów, którzy na stałe zwiążą się z firmą — mówi Agnieszka Zalewska. Przez 18 miesięcy trwania programu odbywają staż w każdym dziale firmy, również za granicą.
Stażysta w Citibanku przez dwa lata pracuje w czterech działach.
— Ułatwiamy zdobycie doświadczeń za granicą, organizujemy spotkania z kadrą zarządzającą banku. Największym egzaminem jest dla uczestników moment ukończenia programu i liczba ofert pracy wewnątrz banku, jakie otrzymują — zauważa Joanna Grzeszkowska.
Z kolei uczestnicy programu w Tele2 pod okiem swojego mentora pracują przez rok w czterech różnych krajach przy kilku projektach.
Wiedza najważniejsza
Kluczowe znaczenie w programie menedżerskim ma zarządzanie wiedzą. Każdy zatrudniony sporo pracuje i trudno znaleźć takiego, któremu czasu starczy, by pomagać stażyście.
— Dlatego dobrze, gdy w firmie istnieje system zarządzania wiedzą, spisane sposoby działania w konkretnych sytuacjach, najczęstsze pytania i odpowiedzi. Uczestnik programu może do nich sięgnąć. Oczywiście nic nie zastąpi współpracy z doświadczonym pracownikiem — radzi Robert Noworolski.
Organizacja programu to duży wysiłek. Wymaga między innymi zaangażowania pracowników firmy do pełnienia roli opiekunów stażystów, a także do promocji programu, rekrutacji uczestników itp. Jednak firma, która prowadzi własny „uniwersytet”, postrzegana jest jako bardziej prestiżowa.