Następny krok to stan nadzwyczajny

opublikowano: 25-03-2021, 20:00

W przekazaniu społeczeństwu ponurej wizji Wielkanocy premier Mateusz Morawiecki wsparł ministra Adama Niedzielskiego, który ostatnio bywał w takich sytuacjach osamotniony.

Premier naturalnie usiłował fatalne wieści przykryć wizerunkowo optymizmem – otóż dzięki akcji szczepionkowej jesteśmy bliżej zniesienia obostrzeń i dlatego… trzeba je najpierw wprowadzić. Najnowsze wchodzą w życie o północy z piątku na sobotę 26/27 marca, rozporządzenie Rady Ministrów zostało opublikowane nocą z czwartku na piątek, czyli z vacatio legis zaledwie dobowym. W piątek o północy skończy się nie tylko m.in. możliwość kupienia w dużych sklepach mebli czy materiałów budowlanych, lecz nawet legalnego ostrzyżenia się.

Komentarz środowisk biznesowych do kolejnych rygorów był dosyć oczywisty. Przedsiębiorcy uznali, że najnowsze decyzje rządu dotyczące walki z epidemią COVID-19 są powieleniem starych błędów. Od wielu miesięcy społeczeństwo nie rozumie decyzyjnego chaosu, niekonsekwencji i dyskryminacyjnego różnicowania. Rozpatrując przecież całkowicie na zimno możliwość transmisji koronawirusa – czymże różnią się ludzkie zgromadzenia w zamykanych dużych sklepach od podobnych w kościołach, które dotyka tylko rozrzedzenie wiernych? No cóż, podstawą rządowego różnicowania jest uznaniowe wskazanie potrzeb priorytetowych oraz marginalnych. Każda tłumna bliskość obiektywnie zwiększa zagrożenie zapaścią polskiego systemu ochrony zdrowia, ale niektóre okazują się uwznioślone. Również czysto ocenne jest np. utrzymanie obiektów sportowych dla użytku wyłącznie sportu zawodowego oraz wyrzucenie wykonujących identyczne fizyczne czynności bez licencji zawodniczej – to przecież niekonstytucyjna dyskryminacja.

Wypada odnotować, że władcy nie wprowadzili zakazów jeszcze bardziej niekonstytucyjnych i dotkliwych. Chodzi o zakaz przemieszczania się po kraju oraz poruszania się w określonych godzinach, czyli podczas godziny policyjnej. Na szczęście zapamiętali kompromitację legislacyjną z nocy sylwestrowej, gdy takowy zakaz był zarazem obowiązujący i nieobowiązujący. Na ścieżce prawnej w zwalczaniu COVID-19 od roku chodzi wciąż o to samo – pełny paraliż życia publicznego możliwy jest tylko po wprowadzeniu konstytucyjnego stanu nadzwyczajnego, konkretnie: klęski żywiołowej (pozostałe dwa stany to wyjątkowy oraz wojenny). Ale wykonania tak radykalnego kroku ekipa tzw. dobrej zmiany się boi i cały czas żongluje przepisami narzucanymi na wątpliwej podstawie jedynie ustawowego stanu epidemii.

Tegoroczna Wielkanoc będzie przypominała ubiegłoroczną, ale tamten poziom epidemii COVID-19 zestawiony z obecnym skokiem to nieosiągalne marzenie. Fot. Adam Guz / KPRM

Przedsiębiorcy ubolewają, że paraliżowanie coraz większych obszarów działalności gospodarczej nie jest konsultowane z ich reprezentacją. Tymczasem już od wielu miesięcy powinni się przyzwyczaić, że znaczenie ustawowej Rady Dialogu Społecznego zostało sprowadzone do zera. Zamiast niej prawdziwym decydentem stała się Rada Medyczna ds. COVID-19, organ pomocniczy premiera utworzony 6 listopada 2020 r. zarządzeniem nr 205. Prawnie umocowana jest nisko, ale to właśnie jej rekomendacje przepisywane są do kolejnych restrykcyjnych rozporządzeń.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane