Nasz region wciąż popiera integrację

Eugeniusz Śmiłowski
12-11-2001, 00:00

Oczekiwania społeczeństw Węgier, Czech i Polski, związane z wejściem tych państw do Unii Europejskiej, mają charakter trzeźwy i realistyczny, ale poparcie dążeń integracyjnych jest silne — tyle wynika z barometru transformacji w Europie Wschodniej (TBO), ustalanego corocznie przez Forschungsstelle für empirische Sozialökonomik e. V. z Kolonii. TBO wspierany jest przez fundacje Otto Wolff-Stiftung oraz Margarete und Johann Ley-Stif- tung. Polską część badania realizuje Instytut Badania Opinii i Rynku Pentor.

Najsilniejsze poparcie dla UE odnotować można na Węgrzech, trochę niższe w Czechach, a stosunkowo najmniejsze w Polsce (patrz diagram poniżej). Trend rosnącego w ciągu ostatnich trzech lat eurosceptycyzmu niespodziewanie się odwrócił. Mimo wszystkich kontrowersji, większa liczba Polaków popiera (a przynajmniej popierała w marcu, gdy wykonywane było badanie) rokowania dotyczące przystąpienia do europejskiej Wspólnoty. We wszystkich trzech krajach kandydujących mówi się jednak o konieczności działań rozważnych. Wyniki rokowań okazują się ważniejsze, niż termin integracji.

Euforia związana z Unią Europejską uległa ostudzeniu i ustąpiła realizmowi. Polacy i Węgrzy jeszcze niedawno obiecywali sobie po integracji odczuwalny wzrost dobrobytu. W roku 2001 obywatele Węgier i Czech mówią już raczej o zachowaniu istniejących stosunków, w Polsce natomiast co trzeci obywatel liczy się z pogorszeniem własnej sytuacji materialnej. Szczególnie rolnictwo staje się przyczyną trosk naszego społeczeństwa.

Większość Węgrów i Czechów widzi w UE rynek zbytu dla rodzimego przemysłu; w porównaniu z rokiem 1998 zauważyć można pod tym względem wśród społeczeństwa czeskiego rosnący, a wśród węgierskiego lekko malejący optymizm. W Polsce przeważają jednak

szacunki pesymistyczne:

38 proc. obywateli obawia się, że przystąpienie do UE wpłynie na przemysłowy rynek zbytu raczej negatywnie.

Polacy dość nisko oceniają własną konkurencyjność, ale inne nasze oczekiwania w stosunku do Unii Europejskiej wypadają pozytywnie: 42 proc. obywateli RP liczy na spadek bezrobocia — w 1998 r. takie zdanie wyrażał tylko co czwarty, a co trzeci obawiał się zaostrzenia konkurencji jako następstwa przystąpienia do UE. Na Węgrzech i w Czechach dominowały przed trzema latami obawy przed wzrostem liczby bezrobotnych; dziś większość badanych nie oczekuje ani bardziej pozytywnego ani negatywnego wpływu integracji na rynek pracy.

Nasz kraj walczy z wysokimi wskaźnikami bezrobocia, osiągającymi dwukrotność notowanych na Węgrzech i w Czechach. Przede wszystkim badani z mniejszymi szansami na rynku pracy — czyli pracobiorcy między 45 a 59 rokiem życia, z niższym stopniem wykształcenia i/lub mniejszymi dochodami — stawiają na pozytywny efekt obecności w UE. Natomiast aby ci pracobiorcy, którzy zachowują miejsca pracy, mogli skorzystać na przystąpieniu do UE — musiałoby dojść do kontrowersyjnej migracji do sąsiednich krajów członkowskich.

Ponad jedna czwarta społeczeństwa Węgier — a więc znacznie większy procent niż w Czechach i Polsce — wierzy w poprawę własnej sytuacji finansowej po przystąpieniu do UE, ale przed trzema laty osób takich było aż 56 proc. Znacząca większość nie oczekuje już dziś pod tym względem żadnej istotnej zmiany. Również w Polsce oczekiwania znacznie osłabły. Czy to z powodu wysokiego wskaźnika bezrobocia, czy spadających realnych zarobków — odsetek pesymistów wzrósł o połowę. Tylko w Czechach opinie niemal nie zmieniły się z biegiem czasu — co drugi obywatel nie oczekuje żadnych zmian, a liczby optymistów i pesymistów równoważą się.

W kwestii politycznego rozwoju po przyjęciu do Unii Europejskiej, niemało obywateli kandydujących krajów Europy Środkowej i Wschodniej żywi obawę, iż zależność od Brukseli ograniczy ich niezawisłość narodową. Niepokój ten najrzadziej wyrażany jest w Polsce, a najczęściej w Czechach. Pod tym względem w ostatnich trzech latach niewiele się zmieniło, choć z biegiem czasu liczba zdradzających taką troskę lekko się zwiększyła. Z drugiej strony — liczba obywateli twierdzących, że członkostwo w UE tylko w niewielkim stopniu może ograniczać suwerenność ich krajów, nie maleje. Podczas gdy w Czechach strach przed obcymi wpływami jest tradycyjnie silny, na Węgrzech brukselskiej kurateli zaczęto się obawiać dopiero w ostatnich latach. Być może jest to wynikiem dokonujących się w ostatnim czasie politycznych i prawnych procesów dostosowywania obu państw do europejskich standardów.

Tylko nieliczni badani Węgrzy, Czesi i Polacy są zdania, że przystąpienie do Unii Europejskiej mogłoby negatywnie wpływać na stabilność polityczną ich krajów. Większość nie oczekuje szczególnie odczuwalnych następstw. Od ponad jednej czwartej do niecałej jednej trzeciej społeczeństwa — taki jest przedział uważających za prawdopodobną dalszą stabilizację sytuacji politycznej po wstąpieniu do UE. Jednak odsetek takich osób na Węgrzech i w Polsce w ciągu ostatnich kilku lat znacznie się obniżył.

Ogólnie rzecz biorąc — wskaźniki we wszystkich trzech krajach kandydujących mówią o poparciu starań integracyjnych ze strony ich społeczeństw. Porównanie w czasie pozwala zauważyć wzrost liczby zwolenników wstąpienia do UE, przy równoczesnym spadku jego przeciwników. W najbliższym czasie poparcia w tej sprawie może potrzebować najbardziej rząd Polski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Śmiłowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Nasz region wciąż popiera integrację