Dzięki pieniądzom z giełdy Koelner, produkujący mocowania budowlane i narzędzia, ma nadzieję zwiększyć moce i sprostać popytowi.
„Puls Biznesu”: Do czego służy kapitał docelowy, w ramach którego zarząd Koelnera może zwiększyć kapitał o 8 mln akcji? W lutowej emisji DGA inwestorzy podobną konstrukcję odebrali jako czynnik ryzyka.
Radosław Koelner: Inwestorzy nie mają powodów do niepokoju. Skorzystaliśmy z tego zapisu, podejmując uchwałę w sprawie podwyższenia kapitału poprzez publiczną emisję akcji serii B. Zgodnie z § 6 naszego statutu zarząd może wykonać przyznane mu upoważnienie, podwyższając kapitał tylko raz. Oznacza to, że po ofercie publicznej wygaśnie możliwość korzystania przez zarząd z kapitału docelowego.
Podmiotem dominującym nad Koelnerem jest spółka komandytowa Amicus. Co to za podmiot?
Jej właścicielami jesteśmy ja i mój brat. Powstała, by uporządkować sprawy rodzinne. Wcześniej nad grupą dominowała firma Tworzywa Sztuczne Krystyna Koelner, której właścicielką była nasza matka, obecnie wycofująca się z biznesu. Przed emisją zmieniliśmy i uprościliśmy więc strukturę właścicielską. Tworzywa Sztuczne zostały przekształcone w Koelner Tworzywa Sztuczne Sp. z o.o. i stały się podmiotem zależnym w 100 proc. od Koelner SA, a ja z bratem poprzez firmę Amicus zaczęliśmy kontrolować całą grupę kapitałową.
Zadeklarowali Państwo w prospekcie nabywanie akcji, a jednocześnie sprzedaż do 1,5 proc. walorów.
Mieliśmy pytania od inwestorów, którzy oczekują większej płynności walorów po debiucie. Dlatego też, idąc za sugestią naszego oferującego (DI BRE), zgodziliśmy się, by Amicus miał możliwość sprzedaży w ofercie publicznej do 1,2 mln akcji. Będzie to zależne od popytu zgłoszonego przez inwestorów w book buildingu. Potem Amicus nie będzie już sprzedawał akcji. Ja wręcz deklaruję ich dokupowanie. Dodatkowo osoby fizyczne będące akcjonariuszami spółki zadeklarowały, że w razie sprzedaży akcji w ofercie przez Amicusa przez 24 miesiące nie będą zbywały walorów.
Struktura grupy nie jest przejrzysta. Część spółek zależnych dubluje dystrybucyjną działalność głównej firmy.
Mamy siedem firm zależnych: pięć w krajach Europy Środkowej i Wschodniej oraz dwie w Polsce. Zajmują się one dystrybucją wyrobów Kelnera. Wcześniej Koelner Centrum z Pabianic i Koelner Górny Śląsk były spółkami od nas niezależnymi i teraz, obok działalności w ramach grupy, zachowują lokalny profil. Mamy ich większościowe udziały i niewykluczone, że w przyszłości będziemy dążyć do ich wchłonięcia.
W prospekcie znalazła się zapowiedź nabywania spółek zależnych przez członków zarządu Koelnera. Czemu ma to służyć?
W planach inwestycyjnych zapisaliśmy dokapitalizowanie spółek zależnych, głównie zagranicznych. Jest w nich także budowa regionalnych centrów dystrybucyjnych i zwiększenie środków obrotowych w spółkach zależnych. Nasze firmy regionalne nie mają pieniędzy na takie inwestycje, więc zostaną zasilone w kapitał przez Koelnera, a nie przez członków zarządu ani założycieli.
Dlaczego inwestorzy mają wierzyć Waszym prognozom?
Budżety robimy od 2000 r. i nie zdarzyło się, byśmy ich nie wypełnili. Obecny plan budżetowy powstał w 2003 r. i jest konsekwentnie realizowany. Nie obawiam się więc o prognozę na 2004 r. Po trzech kwartałach mamy 18,3 mln zł zysku netto, na koniec roku planowaliśmy 21 mln zł. W prognozie na 2005 r. nie uwzględniliśmy planowanych przejęć. My po prostu nie nadążamy z zamówieniami i dzięki pieniądzom z giełdy mamy nadzieję zwiększyć moce i sprostać popytowi. Spodziewamy się podwojenia sprzedaży do krajów starej UE.
Obok emisji publicznej będzie całkiem spora menedżerska.
Ja w niej nie uczestniczę. Docelowo skorzysta z niej 30 osób z firmy, od których będzie zależeć realizacja prognoz. Myślę, że to dobre rozwiązanie również dla inwestorów, bo opcje menedżerskie są niejako gwarantem wykonania założeń finansowych. Nie ma obaw o nadpodaż tych akcji. Realizacja opcji będzie rozłożona na trzy lata.
Wasza rada nadzorcza będzie liczyła aż osiem osób. Kogo ma reprezentować?
W jej skład będzie wchodzić pięciu niezależnych członków, w tym dwóch przedstawicieli inwestorów finansowych i jeden indywidualnych. Pozostali niezależni członkowie rady to fachowcy od konkretnych projektów inwestycyjnych.