Naturalni sojusznicy różnią się programowo

Janusz Lewandowski
opublikowano: 2005-07-25 00:00

Rozeszli się, by jesienią spotkać się i razem działać. Tak wygląda optymistyczna interpretacja różnic programowych między Platformą Obywatelską a Prawem i Sprawiedliwością — chociaż w toku kampanii rosną one, zamiast maleć. Największy rozgłos uzyskała kwestia podatku liniowego, stawiana na ostrzu noża. Dla Rokity jest to warunek koalicji, Kaczyński mówi kategoryczne „nie”. Faworyci wyborów są jeszcze dalej od siebie w podejściu do majątku skarbu państwa oraz prywatyzacji. Do tego dochodzą zadawnione różnice w kwestii europejskiej. Sporo tego, jak na przyszłych koalicjantów, którzy od święta wzajemnie nazywają się naturalnymi sojusznikami, a co dzień odkrywają nowe różnice programowe.

Kampania różnic wystawia na ciężką próbę środowiska gospodarcze oraz krajowe i zagraniczne rynki finansowe. Te zaś reagują spokojnie. Za nami kilka kampanii i zakrętów, które nie zepchnęły Polski z drogi do Unii Europejskiej, będącej zbiorem pewnych zasad. Teraz te unijne reguły wyznaczają swobodę manewru każdemu rządowi. Innymi słowy, wyznaczają granice psucia. Nie dotarła jeszcze do naszej klasy politycznej prawda, że więcej reguł gospodarczych rodzi się w Strasburgu i Brukseli niż w Warszawie. Z tego bierze się pewna przewidywalność co do polityki gospodarczej nowego rządu.

Limitując pole psucia, Unia Europejska zostawia więcej miejsca na PO-PiS w zakresie naprawy...

Janusz Lewandowski, europoseł PO