Naukowcy pomogą statkom

opublikowano: 22-07-2014, 00:00

Innowacje: Wynalazcy ze szczecińskiej Akademii Morskiej stworzyli urządzenie, które umożliwia wykrywanie uszkodzeń w silnikach statków. Firma, która wprowadzi je na rynek szuka inwestora branżowego

Do tej pory diagnozowanie stanu wtryskiwaczy w silnikach okrętowych możliwe było tylko poprzez jego zdemontowanie, co wymagało zatrzymania pracy silnika. W efekcie badanie stanu wtryskiwaczy nie było łatwe ani częste, a awarie statków — trudne do przewidzenia. To może się zmienić. Profesor Artur Bejger z Akademii Morskiej w Szczecinie opracował rozwiązanie, dzięki któremu układ wtryskowy silnika spalinowego napędzającego statki można diagnozować bez konieczności jego demontowania, a nawet zatrzymywania jego pracy.

Kontrola awarii

Z danych szczecińskich naukowców wynika, że układ wtryskowy odpowiedzialny za dostarczanie paliwa do silnika najczęściej ulega uszkodzeniom. W przypadku popularnego modelu silnika Sulzer 12ZV40/40 uszkodzenia układu wtryskowego stanowią aż 72,8 proc. awarii. Jej następstwem jest szybsze zużycie albo zniszczenie znacznie większych i bardziej kosztownych elementów silnika, którego koszt naprawy może sięgać tysięcy euro.

Urządzenie do diagnostyki układu wtryskowego silników ma umożliwić systematyczne badanie stanu wtryskiwaczy w silnikach okrętowych, co pozwoli na wcześniejsze wykrywanie stanów awaryjnych, a w efekcie umożliwi zapobieganie wielu awariom statków. Wynalazek rejestruje i analizuje zmiany częstotliwości sygnału wytwarzanego podczas pracy wtryskiwacza. Specjalny czujnik przetwarza sygnał w przyrządzie pomiarowym, a następnie dane są przesyłane do komputera, który pokazuje rodzaj i stopień uszkodzenia.

— Metoda jest bezpieczna i nieskomplikowana, a efekty diagnozy wyświetlane w formie wykresu. Dlatego urządzenie może być stosowane przez mechaników okrętowych, którzy nie posiadają wiedzy diagnostycznej. Dodatkowo przyrząd jest mobilny, co pozwala badać nim wiele silników — tłumaczy Jerzy Szkwarek, prezes Diacoustic Systems, firmy, która pracuje nad rozwojem tej technologii i wprowadzeniem jej na rynek. Jego zdaniem, to pierwsze takie urządzenie na świecie.

Potrzebny inwestor

Akademia Morska opatentowała swoje rozwiązanie i wniosła je aportem do swojej spółki celowej, która wniosła je do spółki Diacoustic Systems. Udziałowcami nowo powstałej firmy są Centrum Innowacji Akademii Morskiej w Szczecinie, Polska Fundacja Przedsiębiorczości oraz Jerzy Szkwarek, jako prywatny inwestor. Polska Fundacja Przedsiębiorczości (PFP) określiła wymogi prawne stawiane projektowi w momencie wprowadzania na rynek, sporządziła biznesplan i wyceniła własność intelektualną technologii.

Na ile? Osoby zaangażowane w projekt nie chcą tego ujawniać. Podobnie z wysokością kwoty, którą w projekt zainwestował Fundusz Kapitału Zalążkowego Pomeranus Seed, należący do PFP. Na tym etapie trudno określić także, jaki będzie koszt urządzenia. Wsparcie dla firmy Diacoustic Group zapewni również Technopark Pomerania, którego lokatorem jest firma, obejmując ją programem inkubacji. Prace nad stworzeniem rozwiązania trwały około 10 lat. Może ono zostać wprowadzone na rynek najwcześniej w 2015 r.

— Obecnie trwa końcowa faza badań rynkowych i powoli przygotowujemy się do masowej produkcji urządzenia — mówi Jerzy Szkwarek. Jego zdaniem, firma szuka strategicznego inwestora branżowego. To nie jest pierwszy wynalazek Akademii Morskiej w Szczecinie dla statków. Kilka lat temu naukowcy tej uczelni opracowali system Navdec, który zapobiega kolizjom na morzu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu