Navimor Invest utknął na mieliźnie

opublikowano: 06-09-2017, 22:00

Dzięki restrukturyzacji spółki z grupy ZREMB Chojnice już zaczynały wypływać na szerokie wody. Utrata jednego z hydrotechnicznych kontraktów pokrzyżowała plany naprawcze

ZREMB Chojnice oraz należący do jego grupy Navimor Invest walczą o przetrwanie. Ten pierwszy popadł w tarapaty w powodu kryzysu na rynku offshore, ale przeprowadził już głosowanie propozycji układowych z wierzycielami i wychodzi na prostą. Specjalizował się w dostawach urządzeń i konstrukcji dla górnictwa morskiego i energetyki, ale po załamaniu tego rynku zmodyfikował profil działalności.

Krzysztof Kosiorek-Sobolewski nie ukrywa, że chętnie wprowadziłby do Navimoru inwestora, który pomoże w restrukturyzacji. W trakcie programu naprawczego trudno jednak znaleźć chętnych.
Zobacz więcej

POTRZEBNY INWESTOR:

Krzysztof Kosiorek-Sobolewski nie ukrywa, że chętnie wprowadziłby do Navimoru inwestora, który pomoże w restrukturyzacji. W trakcie programu naprawczego trudno jednak znaleźć chętnych. Grzegorz Kawecki

— Udało nam się pozyskać nowych klientów, dzięki czemu nasze wyniki poprawiły się i sytuacja się ustabilizowała — przekonuje Krzysztof Kosiorek- Sobolewski, prezes i akcjonariusz grupy. Spółka rozwija produkcję kontenerów na potrzeby armii, które sprzedaje na przykład Bundeswehrze. Niemiecka armia wykorzystuje je głównie do budowy mobilnych baz wojskowych, a także na przykład szpitali polowych.

Zerwane kontrakty

Trudniej natomiast przebiega restrukturyzacja spółki Navimor Invest, która działa w branży budowlanej, a precyzyjniej — hydrotechnicznej. Problemy zaczęły się w marcu 2016 r. Wówczas Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej (RZGW) w Gliwicach przesłał jej informację o zerwaniu umowy na remont Śluzy Łabędy. Wartość kontraktu sięgała 46 mln zł brutto. Wartość robót do wykonania i zinwentaryzowanych potrzeb wynosiła około 19 mln zł. Znaczną część tej kwoty stanowiła także marża Navimoru. RZGW po rozwiązaniu umowy wybrał nowego wykonawcę, który zgodził się dokończyć kontrakt za 10,37 mln zł.

— Niezbyt dobrze układała się współpraca naszych specjalistów z pracownikami RZGW, były tarcia na budowie, ale w praktyce budowlanej to „rzecz normalna”. Zamawiający natomiast źle przygotował projekt realizacji inwestycji — trzeba było wykonać mnóstwo robót zamiennych i dodatkowych, co utrudniłoby rozliczenia z Centrum Unijnych Projektów Transportowych. Zamawiający wolał wypowiedzieć nam umowę niż utrudnić sobie proces rozliczeń tą instytucją. Dla nas to był cios, bo utraciliśmy marżę — wspomina Krzysztof Kosiorek-Sobolewski.

Spółka nie protestowała przeciwko wypowiedzeniu kontraktu, mimo że negatywnie wpłynęło to na jej sytuację. Liczyła na zawarcie ugody. Rozpoczęła postępowanie restrukturyzacyjne. Już wychodziła na prostą, kiedy z RZGW Gliwice otrzymała kolejny cios. — W czerwcu tego roku wypowiedziano nam umowę na remont Śluzy Dzierżno, mimo że kontrakt był zrealizowany w 94 proc. Do wykonania został końcowy montaż urządzeń, uprzątnięcie placu budowy itp. RZGW nie odnosiło się do naszych wniosków dotyczących konieczności realizacji robót dodatkowych i związanego w tym wydłużenia terminu wykonania oraz zwiększenia wartości kontraktu. Było to niezbędne do sfinalizowania robót — twierdzi Krzysztof Kosiorek-Sobolewski.

Zgodnie z planem spółki remont miał zakończyć się w sierpniu 2017 r. Po zerwaniu umowy RZGW Gliwice naliczyło kary oraz wystąpiło o pieniądze z gwarancji (około 6,5 mln zł). Navimor ocenia to jako próbę wyłudzenia poręczenia od ubezpieczyciela. Inny scenariusz zdarzeń opisuje RZGW. — Odstąpienie od umowy na realizację przebudowy, rozbudowy i remontu śluz Łabędy oraz śluzy Dzierżno zostało złożone z powodu zwłoki spółki Navimor Invest w realizacji kontraktów — informuje Linda Hofman, rzecznik prasowy RZGW Gliwice.

Przedstawiciele urzędu podają, że zaawansowanie robót było „niewspółmierne z harmonogramem”. Mają też zastrzeżenia do zasad współpracy wykonawcy z podwykonawcami. Krzysztof Kosiorek-Sobolewski uważa, że gliwicki urząd wypowiedział umowę, bo miał trudności z rozliczeniem kontraktu spółki będącej w postępowaniu restrukturyzacyjnym.

— Problem polegał na tym, że od momentu jego rozpoczęcia mogliśmy, zgodnie z Prawem restrukturyzacyjnym, płacić jedynie bieżące zobowiązania, a nie mogliśmy regulować powstałych przed otwarciem postępowania. Dlatego też nie mogliśmy spłacić faktur wystawionychprzez podwykonawców przed jego uruchomieniem. Miały być rozliczone w ramach propozycji układowych — mówi Krzysztof Kosiorek— Sobolewski.

Twierdzi też, że RZGW Gliwice wypłacił wynagrodzenia wybranym podwykonawcom wbrew zapisom ustawy Prawo restrukturyzacyjne. — RZGW w Gliwicach nałożył na Navimor Invest dwie kary umowne z tytułu odstąpienia od umów na łączną kwotę blisko 9 mln zł. Na podstawie solidarnej odpowiedzialności inwestora za zapłatę wynagrodzenia podwykonawcom wypłacił 1,1 mln zł — wylicza Linda Hofman.

Dodaje, że kwota wypłacona podwykonawcom została potrącona z wynagrodzenia dla Navimoru Invest. RZGW twierdzi, że na razie nie wiadomo jaka część podwykonawców została spłacona, ponieważ jeszcze trwają analizy pozwalające określić, którzy kontrahenci są uprawnieni do otrzymania płatności. Urzędnicy zapewniają też, że ich działania nie kłócą się z Prawem restrukturyzacyjnym.

— W przepisach ustawy Prawo restrukturyzacyjne nie ma zakazu rozwiązywania umów, zaś zaistniała sytuacja nie wyczerpuje przesłanek tzw. przypadku szczególnego, opisanego przez ustawodawcę. RZGW w Gliwicach jako inwestorowi przysługiwało także prawo żądania wypłaty z gwarancji — twierdzi Linda Hofman. Navimor Invest będzie skarżył w sądzie zarówno ze- rwanie kontraktu na remont Śluzy Dzierżno, jak i Śluzy Łabędy domagając się od gliwickiego urzędu kilkunastu milionów złotych odszkodowania.

Dopłynąć do hossy

Krzysztof Kosiorek-Sobolewski podkreśla, że zerwanie drugiego kontraktu przez RZGW zmniejsza szanse spółki na powodzenie restrukturyzacji. — Startujemy w przetargach i otrzymujemy zlecenia, ale po wypowiedzeniu umowy na remont Śluzy Dzierżno mamy problemy ze zorganizowaniem finansowania realizacji kontraktów — twierdzi Krzysztof Kosiorek- Sobolewski.

Na horyzoncie spółka widzi jednak świetlane perspektywy. Pytanie tylko, czy dotrwa do czasu, kiedy się ziszczą. Zgodnie z unijnymi zobowiązaniami dotyczącymi konwencji AGN Polska do 2030 r. powinna zainwestować w regulację rzek i działania przeciwpowodziowe około 77 mld zł. Krzysztof Kosiorek- Sobolewski uważa, że jeśli nawet 30-50 proc. z tej kwoty będzie faktycznie zainwestowane, firmy hydrotechniczne będą miały pełne ręce roboty.

— Navimor jest jedną z ostatnich polskich firm realizujących takie kontrakty. Gdyby nie przetrwał, prace wykonają międzynarodowe koncerny — mówi Krzysztof Kosiorek-Sobolewski. Navimor Invest — jako dawna centrala handlu zagranicznego — realizuje także wiele inwestycji hydrotechnicznych w Czechach.

To jednak zbyt mały rynek, by płynące z niego profity mogły zrównoważyć straty generowane w Polsce. Niekorzystnie na spółkę wpływają także odejścia pracowników obawiających się, czy spółka przetrwa proces naprawczy. Krzysztof Kosiorek-Sobolewski informuje, że już w tym roku podniósł wynagrodzenia, ale i tak zdarza się, że konkurencja podkupuje całe brygady.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Navimor Invest utknął na mieliźnie