Nawet szczytność celu nie uzasadnia metody

Jacek Zalewski
opublikowano: 2001-02-08 00:00

Nawet szczytność celu nie uzasadnia metody

Na tegorocznym inauguracyjnym posiedzeniu Sejm rozpatrzył w pierwszym czytaniu, a następnie skierował do dalszej obróbki w komisjach, trzy projekty ustaw:

- poselski (klubu AWS) o Narodowej Fundacji Stypendialnej;

- obywatelski (inicjatywa UW) o Fundacji Edukacji Narodowej;

- poselski (klubu PSL) o Powszechnym Funduszu Stypendialnym.

Rzadko występujący w parlamentarnej praktyce projekt obywatelski (poparty ponad 200 tys. podpisów) zaprezentował sam Andrzej Wajda. Niektórzy posłowie nie ulegli magii słów wielkiego reżysera i postawili tezę, że z projektu tego wyłania się nie tyle obraz pożytecznej inicjatywy społecznej, ile wyrafinowany interes polityczny UW. Koło KdP zawnioskowało wręcz o odrzucenie projektu w całości.

Uzasadnienia do wszystkich trzech projektów wzruszają troską autorów o przyszłość Polski. Ich przesłaniem ideowym jest podniesienie poziomu wykształcenia polskiego społeczeństwa (patrz wykres). NFS, FEN i PFS mają pomóc młodym ludziom w zdobywaniu wiedzy — w szczególności tym, których na edukację nie stać. Oczywiście najpilniejszych środków zaradczych wymaga dramatyczna sytuacja w zakresie edukacji młodzieży ze wsi i małych miast.

Zdumiewa zaproponowana metoda kuracji — otóż uwaga projektodawców NFS, FEN i PFS nie koncentruje się się na ZDOBYWANIU dodatkowych pieniędzy, lecz na WYDAWANIU środków Skarbu Państwa lub kwot przechwyconych bezpośrednio z budżetu. Każdy klub zatroszczył się o jedynie właściwe zagospodarowanie przychodów z prywatyzacji, itp. Nie ma znaczenia, czy owa troska przybiera formę kolejnego funduszu celowego (jak chce PSL), czy fundacji (według AWS i UW).

Sejmowa dyskusja przepojona była filozofią Kalego i przypominała licytację. Jedni autorzy wytykali innym wniesienie konkurencyjnego projektu ze… strachu. AWS miała bać się efektów chybionej reformy ustroju szkolnego, UW (projekt obywatelski) — powszechnego uwłaszczenia, zaś PSL (zdążyło w ostatniej chwili) — zarzutu bierności. W wyścigu inicjatyw edukacyjnych nie wystartował SLD. Albo stwierdził, że wyniki sondaży przedwyborczych zwalniają go od posiłkowania się takimi metodami, albo po prostu nie zdążył.

Kiedy przy okazji corocznej dyskusji nad budżetem zastanawiamy się, kto zesłał na sektor finansów publicznych plagę rozmaitych funduszy celowych, agencji czy fundacji — to tym razem mamy gotową odpowiedź! Kawałek krótkiej budżetowej kołdry chcą urwać pomysłodawcy NFS, FEN i PFS. W tym miejscu konieczna jest uwaga, że na identycznym poziomie patologii sytuuje się ustawowe powoływanie nowych podmiotów centralnej biurokracji państwowej, które stało się ulubionym polem aktywności obecnego rządu.

Losy projektów edukacyjnych wydają się przesądzone — utkną one w kolejce legislacyjnej i przepadną razem z upływem kadencji. Już wkrótce Sejm ustali priorytety i dokładny harmonogram ustaw, które po prostu musi zdążyć uchwalić do 21 września. Nie wydaje się, aby na tej liście zmieściły się projekty, które przede wszystkim mają odegrać propagandową rolę w kampanii wyborczej.

Za mały postęp: Dzięki wysypowi płatnych uczelni, od roku 1995 drgnął odsetek kategorii „wyższe”. Nadal jednak przeraża potęga kategorii „zasadnicze” i „podstawowe”.