Nawozowa kontrofensywa

Barłomiej Mayer
opublikowano: 28-12-2017, 22:00

Szokująca prognoza na 2018 rok: chemia

Wraca kwestia konsolidacji w polskiej chemii, konkretnie zaś połączenia w ramach jednego organizmu największych w kraju firm tego sektora, czyli Grupy Azoty i Anwilu. Zwolennikiem takiego rozwiązania, a właściwie konsolidacji części nawozowej zakładów z Włocławka z podmiotami należącymi do Grupy Azoty, jest prezes tej ostatniej Wojciech Wardacki. Jego zdaniem, prowadzone kilkanaście miesięcy temu rozmowy z PKN Orlen, do którego należy Anwil, zostały przedwcześnie zakończone. Warto więc do nich wrócić. Za tego rodzaju fuzją przemawiać może wiele biznesowych przesłanek, począwszy od oszczędności związanych ze wspólnymi zakupami surowców, na ograniczeniu wzajemnej konkurencji kończąc. Przypomnijmy, że obaj producenci należą do tego samego właściciela, którym jest skarb państwa.

Okazuje się jednak, że ewentualne zjednoczenie Grupy Azoty i Anwilu (lub przynajmniej jego nawozowej części) to tylko pierwszy krok do konsolidacji, drugi zaś polega na zagranicznej ekspansji. Jej celem jest rosyjski Acron, czyli firma, która sama próbowała przed laty przejąć kontrolę nad Grupą Azoty i wciąż ma ok. 20-procentowy udział w jej akcjonariacie. Acron sam jest spółką giełdową, a jego akcje są notowane na parkiecie w Moskwie oraz w Londynie. To stwarza możliwość przejęcia części papierów, a docelowo wprowadzenia nawet przedstawiciela do rady dyrektorów przedsiębiorstwa. Wejście do akcjonariatu rosyjskiego przedsiębiorstwa da nie tylko zysk w postaci dywidendy, ale również dostęp do tańszych surowców do zakładów przyszłego zjednoczonego koncernu polskiej chemii. O takich możliwościach mówili zresztą przedstawiciele samego Acronu, gdy próbowali stać się kluczowym akcjonariuszem Grupy Azoty. Miała to być jedna z podstawowych korzyści polskiej firmy. Ten sam cel można jednak osiągnąć, stając się znaczącym akcjonariuszem rosyjskiego przedsiębiorstwa.

Przypomnijmy, że przed laty podobny manewr odbył się na naszej giełdzie. W 2008 r. wezwanie do sprzedaży akcji spółki W.Kruk ogłosiła ówczesna grupa Vistula & Wólczanka. Jubilerska firma próbowała się bronić przed wrogim przejęciem, ale gdy okazało się, że uniknąć go nie sposób, Wojciech Kruk zdecydował się kupić pakiet akcji spółki odzieżowej.

To jedna z naszych szokujących prognoz, tzw. czarnych łabędzi (wydarzenie bardzo mało prawdopodobne, ale o potencjalnie wielkich konsekwencjach)

Przeczytaj inne szokujące prognozy >>>

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barłomiej Mayer

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Nawozowa kontrofensywa