NBP chce lepiej wyliczać inflację

Małgorzata Birnbaum
opublikowano: 2001-05-22 00:00

NBP chce lepiej wyliczać inflację

NBP chce wprowadzić system, dzięki któremu już nie pomyli się w prognozie inflacji. W tym celu skorzysta z metody opracowanej przez kandydata do tegorocznej Nagrody Nobla Williama Barnetta, którą stosuje na świecie 25 banków centralnych.

— Polski bank centralny dysponuje danymi, które pozwalają dokładnie wyliczyć podaż pieniądza. Niestety, te informacje nie są następnie wykorzystywane w celu wyznaczenia poziomu inflacji — twierdzi wielu polskich ekonomistów.

Właśnie dlatego do Polski przyjechał William Barnett, autor metody, która pozwala na dokładne przewidzenie inflacji.

— Spotkałem się z Leszkiem Balcerowiczem, który przyznał, że nie zdawał sobie sprawy, iż polski bank centralny dysponuje odpowiednimi danymi. Niektóre informacje są jednak nieprawidłowo wyliczane. Chciałbym skorygować nieścisłości. Myślę, że NBP nawiąże ze mną współpracę — zapowiada William Barnett.

Metodę profesora Barnetta stosuje 25 banków centralnych, m.in. w USA, Wielkiej Brytanii i Japonii. Jego zdaniem, umiejętność dokładnego przewidzenia poziomu inflacji jest bardzo ważna dla banków centralnych.

— W ekonomii istnieje pojęcie „równowagi reputacji”. Jest to stopień zaufania sektora prywatnego do rządu. Jeśli rząd mówi co innego, a robi co innego, traci autorytet. Stało się tak na przykład w Argentynie po II wojnie światowej. Argentyna powinna być bogatym krajem, ale rząd nie ma zaufania inwestorów — stąd nieustanne kryzysy. To samo stało się w ostatnich latach w Rosji — twierdzi William Barnett.

Jego zdaniem, istnieje również ryzyko, że zaufanie stracą centralne banki Czech, Węgier czy Polski.

— Leszek Balcerowicz powiedział mi, że jego największe zmartwienie to trafna prognoza inflacji. NBP pomylił się już dwukrotnie i nie może sobie pozwolić na kolejny błąd — mówi William Barnett.

Zdaniem ekonomisty, szczególnie banki centralne w gospodarkach przechodzących transformację powinny dbać o zachowanie wiarygodności.

— Gdy państwo przeprowadza reformy, część ludzi jest im przeciwna. Ważniejsze jest jednak, żeby ludzie wierzyli działaniom banku centralnego, niż żeby im się te działania podobały — mówi William Barnett.