Witold Koziński stwierdził, można poczekać z przedłużeniem umowy dotyczącej Elastycznej Linii Kredytowej (FCL). Wskazał, że 5 maja mija rok od podpisania pierwszej umowy dotyczącej tego kredytu z Międzynarodowym Funduszem Walutowym. Nie jest to data, która zmuszałaby nas do podpisania kolejnej umowy.
-Możemy to zrobić parę miesięcy później, nawet rok później. Sądzimy, że podpisanie kolejnej umowy o Elastyczną Linię Kredytową nie jest potrzebne – stwierdził wiceprezes NBP.
Według niego, Polska ma obecnie dobrą pozycję makroekonomiczną i jest w bardzo dobrej sytuacji, jeśli chodzi o rezerwy walutowe. Koziński poinformował, że w ciągu roku aktywa rezerwowe Polski wzrosły o 17 mld USD, czyli o prawie tyle, ile wynosi Elastyczna Linia Kredytowa.
-Jesteśmy mocni i nie mamy żadnych obaw. Wydaje nam się, że słabym punktem w obrazie ekonomicznym Polski jest stan finansów publicznych. Jeżeli resort finansów dojdzie do wniosku, że Elastyczna Linia Kredytowa jest potrzebna, to jesteśmy otwarci na dyskusję – powiedział Witold Koziński.
Odniósł się też do umacniania się złotego.
-Zbyt szybkie umacnianie się złotego, nadmiernie mocny złoty będzie miał negatywny wpływ na stan polskiej gospodarki – powiedział.
Jego zdaniem mocny złoty będzie zmniejszać atrakcyjność polskiego eksportu.
Witold Koziński ocenił, że klimat dla interwencji banku centralnego jest pozytywny, ale nie odpowiedział na pytanie, czy ona nastąpi.
-NBP jest gotów do interwencji. Jesteśmy do niej przygotowani technologicznie i mentalnie - powiedział.
Według wiceprezesa NBP, mamy do czynienia raczej z długotrwałym trendem umacniania się polskiej waluty, a atak na złotego nam nie grozi. Ewentualne kłopoty Polski mogą natomiast wynikać z osłabienia pozycji konkurencyjnej Polski - eksportu.
-Jakaś agresja zewnętrzna, jeśli chodzi o próbę osłabienia złotego jest bliska zeru - ocenił.
Nie wykluczył jednak, że w ciągu roku lub dwóch lat złoty nie osłabi się.
Prof. Elżbieta Chojna-Duch z RPP poinformowała, że Rada pilnie obserwuje utrzymywanie się tendencji do umacniania złotego. Wyjaśniła, że celem RPP jest utrzymanie stabilności złotego, a kurs polskiej waluty będzie ważnym czynnikiem przy decyzjach o stopach procentowych.
Natomiast prof. Anna Zielińska-Głębocka z RPP wyraziła opinię, że koszt przedłużenia Elastycznej Linii Kredytowej jest niewielki w stosunku do wydatków NBP, szczególnie jeżeli może to zagwarantować Polsce stabilność, zaufanie i wiarygodność.
-W tej chwili sytuacja w regionie nie jest najlepsza, jeśli chodzi o Grecję i inne kraje eurosystemu. W związku z tym, że zawsze jest element niepewności i ryzyka, byłabym za tym, żeby jednak skorzystać z tej linii - powiedziała Anna Zielińska-Głębocka.
Wyraziła nadzieję, że stanowisko MF zyska akceptację zarządu NBP.
-Wiem, że rząd chciałby tę linię przedłużyć - dodała.
Dyrektor departamentu zagranicznego w NBP Agata Łagowska poinformowała podczas czwartkowego seminarium, że koszt kredytu to ok. 182 mln zł, które obciążają wynik NBP. Bank centralny szacuje, że gdyby Polska faktycznie chciała skorzystać z linii kredytowej, to w przypadku wykorzystania 30 proc. przyznanych środków na 5 lat opłata wyniosłaby powyżej 1 mld zł, a przy wykorzystaniu 100 proc. środków - 1,4 mld zł.
W maju 2009 r. MFW zaakceptował jednoroczną umowę opiewającą na 13,69 mld SDR, czyli około 20,58 mld USD w ramach elastycznej linii kredytowej. Pieniądze, którymi dysponuje Polska nie są wykorzystywane. SDR (tzw. specjalne prawa ciągnienia) to międzynarodowa jednostka walutowa o charakterze pieniądza bezgotówkowego, emitowana przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy.