NBP powinien zachować niezależność

Jacek Pochłopień
opublikowano: 2002-01-08 00:00

Witold Orłowski, szef doradców ekonomicznych prezydenta RP, twierdzi, że ubezwłasnowolnienie banku centralnego z powodu sporu o stopy byłoby rzeczą głupią.

- Wojciech Szeląg (Polsat): Dotąd był Pan znany jako współzałożyciel Niezależnego Ośrodka Badań Ekonomicznych. Jak wygląda rozstanie z niezależnością?

- Byłoby to bardzo smutne, gdybym musiał rozstawać się z niezależnością. Pełnię jednak funkcję doradcy społecznego. Jeśli nie da się zachować pełnej niezależności insytytucjonalno-politycznej, to przynajmniej można ją utrzymać w wymiarze intelektualnym. Profesor Belka również był doradcą społecznym.

- Czyli będzie Pan mówił prezydentowi trudne rzeczy prosto w oczy?

- Rozumiem, że tego prezydent ode mnie oczekuje. Mam nadzieję, że będzie też zdarzało mi się przekazywać rzeczy przyjemne.

- Jak Panu się podoba takie sformułowanie „Dzisiejsza polityka rady nie jest polityką w interesie naszej gospodarki. Jest prowadzona w interesie kapitału spekulacyjnego”.

- W ciągu roku nastąpiła duża zmiana w polityce pieniężnej NBP. Ale był okres, gdy szła ona w złą stronę. Jednak członkowie rady prowadzili ją zgodnie ze swoim sumieniem i wiedzą, na pewno nie w interesie obcego kapitału.

- Autorem tej wypowiedzi jest wicepremier Jarosław Kalinowski. Trudno będzie osiągnąć porozumienie przy takiej temperaturze sporu. Będzie Pan na środowym spotkaniu rządu z RPP?

- Nic mi o tym nie wiadomo.

- A czy nie uważa Pan, że prezydent lub jego przedstawiciel mógłby pełnić funkcję moderatora sporu?

- To zależy od jego uczestników. Trzeba powiedzieć, że spór ze spokojnej dyskusji poszedł w stronę bardzo ostrych sformułowań, w których podważa się kompetencje itp. To bardzo niebezpieczne, bo padają słowa, z których może być trudno się wycofać.

- Czy między Ministerstwem Finansów a NBP w Warszawie powstaną barykady?

- Mam nadzieję że nie. Rząd i bank centralny mogą prowadzić niezależne polityki. Jeśli są one skoordynowane, wzmacniają się. Gdy obie strony walczą ze sobą, wszyscy mogą nawet na tym stracić.

Niezależność banku centralnego jest dobrym rozwiązaniem. Byłoby strasznie głupio, gdybyśmy ją zlikwidowali z powodu kłótni o wysokość tegorocznych stóp procentowych. Ostatnią rzeczą, którą należałoby robić, to likwidować niezależność banku centralnego. Ale trzeba na to popatrzyć w szerszym kontekście. Wolę się nie zastanawiać, jak musiałbym odpowiadać na to pytanie, gdyby się okazało, że rząd i NBP nie są w stanie osiągnąć kompromisu. Takiej sytuacji nie ma i mam nadzieję że długo nie będzie.