NBP rusza na pomoc złotemu

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 2013-06-10 00:00

Bank centralny zmienił zdanie czy zakpił z inwestorów? Trudno powiedzieć. Wiadomo, że złoty zyskał 8 gr.

Narodowy Bank Polski (NBP) postanowił przerwać trwającą od kilku dni złą passę złotego. Dokonał interwencji walutowej, po której kurs EUR/PLN spadł z 4,31 do nieco ponad 4,26. Później, po kilkudziesięciu minutach przerwy, pojawiła się druga fala umocnienia, do 4,23 r. Złoty w godzinę odrobił w ten sposób straty z dwóch ostatnich dni. Interwencja NBP była zaskoczeniem. Dzień wcześniej z banku centralnego poszedł komunikat, że osłabianie się złotego jest mile widziane.

None
None

— Czas dokonania tej operacji jest zaskakujący. Wydawało się, że prezes Marek Belka raczej próbuje osłabić złotego, niż go umocnić. W środę mówił, że ostatnia utrata wartości waluty jest korzystna dla gospodarki i nie wpłynęła na decyzję o obniżce stóp — komentuje Rafał Benecki, ekonomista ING Banku Śląskiego. Trudno powiedzieć, czy prezes Belka celowo wypuścił wczoraj zasłonę dymną, czy też do polityki komunikacyjnej NBP wkradł się chaos. Efekt — umocnienie złotego o 8 groszy — jest jednak imponujący.

— Na rynku zapanowała konsternacja. To dość dziwna sytuacja, ale NBP osiągnął cel, czyli skutecznie wpłynął na zachowania inwestorów. Pokazał, że nie będzie tolerował dziwnych, gwałtownych ruchów kursu złotego — mówi Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista BRE Banku. W ostatnich dniach tracił nie tylko złoty, ale też właściwie wszystkie waluty rynków wschodzących. To głównie skutek wzrostu rentowności obligacji amerykańskich (wyższe odsetki ściągają inwestorów do USA, przez co kapitał odpływa z innych regionów). Dlatego analitycy sądzą, że NBP raczej stara się ograniczyć zmienność kursu, niż zamierza rzeczywiście znacząco umocnić złotego.

— Nie sądzimy, aby NBP próbował walczyć z ogólnym trendem na rynkach wschodzących. Raczej zamierza wygładzić ścieżkę, którą podążał będzie kurs złotego, a być może również redukować ryzyko przełamania granicy 55 proc. PKB przez dług publiczny — wyjaśnia Rafał Benecki. Według ekonomistów, na tej jednej interwencji się nie skończy.

— Obecność NBP może być teraz stałym elementem gry rynkowej — mówi Ernest Pytlarczyk.