Negocjacje z UE: wszystko albo nic

Mira Wszelaka
opublikowano: 2001-09-11 00:00

Negocjacje z UE: wszystko albo nic

Wszystko wskazuje na to, że wyborcze, a raczej powyborcze porządki nie ominą także negocjacyjnego podwórka. Zmiany szykują się niemałe. Zgodnie z logiką, zwycięzcy zgarniają wszystko, a więc także wszystkie ministerialne stanowiska. To oczywiście jest jak najbardziej naturalne. Jest tylko jeden mały niuans. Dotyczy on kwestii wyboru negocjatorów, którzy decydują o jakości naszego członkostwa w Unii Europejskiej, które potrwa nieco dłużej niż jedna czy nawet dwie kadencje.

Widać, że wagę problemu rozumieją krajowi przedsiębiorcy. Ich zdaniem, negocjatorzy powinni być przede wszystkim fachowcami. Wszyscy, którzy sprawdzili się w negocjacyjnych potyczkach, powinni pozostać.

Tymczasem Bruksela nie ukrywa, że wymiana zespołu negocjacyjnego powinna pociągnąć za sobą złagodzenie polskich warunków. Tylko taki ruch mógłby odblokować negocjacje. Czy życzenie Unii się spełni — zobaczymy. Jednak dobrze by było, by ci, którzy zadecydują o taktyce rozmów z UE po wyborach, nie tylko dobrze znali wszelkie tajniki negocjacji, ale także byli w stanie przewidzieć możliwe pułapki, które z pewnością zastawi po drodze Bruksela.

Czekamy więc na mądre decyzje oraz negocjatorów-fachowców. Takich ponad podziałami.