Znów huśtawkę nastrojów przeżyli inwestorzy handlujący na amerykańskich giełdach. Do połowy sesji nie było wyraźnego trendu, a bardziej zdecydowany ruch w którąś ze stron z miejsca spotykał się z szybkim kontratakiem. Ostatecznie jednak przewagą zdobyła strona popytowa, czego efektem był nowy rekord indeksu Dow Jones.
Tym razem do wahania indeksów przyczyniły się przede wszystkim najnowsze dane makro. Zamówienia na dobra trwałe wzrosły co prawda rekordowo, ale przede wszystkim dzięki dużym zamówieniom pozyskanym przez Boeinga. Bez uwzględniania zamówień na środki transportu, zmiana zamówień była symboliczna. Pozytywnie zaskoczyły dane z rynku nieruchomości. Sprzedaż nowych domów wzrosła bowiem we wrześniu o 5,3 proc. do 1,07 mln, podczas gdy analitycy oczekiwali spadku. Sugerować by to mogło, że kondycja tego segmentu rynku wcale nie jest aż tak zła. Koniunktura na rynku nieruchomości jest barometrem stanu całej gospodarki i trendy tu występujące wyprzedzają ruchy w pozostałych sektorach.
Humory handlującym psuły informacje o zapasach gazu. Wzrosły one blisko o połowę mniej niż oczekiwali ekonomiści (plus 19 mld stóp sześciennych).
W prestiżowej średniej Dow Jones dobrze zaprezentował się koncern Exxon Mobil. Paliwowy gigant zarobił na czysto w minionym kwartale ponad 10 mld USD. Notowaniom Boeinga zaszkodziła informacja o kontrakcie Airbusa z chińskimi przewoźnikami.
W dół, momentami o ponad 25 proc., spadała wycena papierów Red Hat. To rezultat deklaracji potentata informatycznego Oracle, że zaoferuje obsługę techniczną systemu Linux po niższej cenie niż dyktowana przez RH.