Nerwowo wyczekiwano na sygnały z Fed

Roman Przasnyski
opublikowano: 2010-10-13 00:00

Po kilku dniach niezdecydowania i niewielkich zmian indeksów wczorajszy handel był bardziej wyrazisty. I w Azji, i w Europie indeksy szły mocno w dół, w większości przypadków bez konkretnej przyczyny. Inwestorom w Japonii przeszkadzał rekordowo mocny jen i słabe nastroje konsumentów. Na siłę można mówić, że w Europie niezbyt dobre wrażenie mogły zrobić informacje o planach wydłużenia przez Grecję terminu spłaty pożyczek w ramach programu pomocowego oraz przedwczorajsza decyzja Chin o podniesieniu stopy rezerw obowiązkowych dla kilku dużych banków. Ale oba te wydarzenia miały miejsce w poniedziałek i wówczas żadnej reakcji nie spowodowały. Głównym powodem złych nastrojów były mocno spadające kontrakty na amerykańskie indeksy. Kontrakty zaś, a później same indeksy na Wall Street, spadały w oczekiwaniu na sygnały, jakie w sprawie dodruku pieniędzy można było wyczytać z komunikatu z poprzedniego posiedzenia Fed, publikowanego wieczorem.

Wtorkowa sesja na warszawskiej giełdzie zaczęła się od umiarkowanych spadków. Indeks największych spółek tracił na otwarciu 0,6 proc., a WIG zniżkował o 0,4 proc. Nieznacznie lepiej |radził sobie wskaźnik średnich firm, spadający o niecałe 0,2 proc., a sWIG80 trzymał się na symbolicznym plusie. Nasz rynek w tej fazie zachowywał się wyraźnie lepiej niż główne parkiety europejskie, gdzie skala spadków była znacznie większa. Początkowo stawka największych spółek była wyrównana. Wyróżniały się jedynie tracące 1,2 proc. walory Pekao oraz zniżkujące po 0,9 proc. akcje PKO i Lotosu. Na plusie trzymały się jedynie walory dwóch firm, wchodzących w skład WIG20. Po godzinie handlu rolę obrońcy indeksu wzięły na siebie papiery TP. Po ponad 1 proc. w górę poszły też walory KGHM, PKN Orlen i Pekao, dzięki czemu indeks największych spółek wyszedł na plus, zyskując 0,4 proc. Ostatecznie wzrósł o 0,07 proc., a WIG nie zmienił swej wartości w porównaniu z poniedziałkowym zamknięciem. Wskaźnik średnich firm zniżkował o symboliczne 0,09 proc., a sWIG80 o 0,02 proc. Obroty wyniosły nieco ponad 1,4 mld zł.

Wczoraj, gdy nie liczyło się prawie nic poza domyślaniem się, co się działo w trakcie poprzedniego posiedzenia Fed i jakie wnioski z dyskusji będzie można wyciągnąć w kwestii szans na dalsze luzowanie polityki pieniężnej, nasz rynek radził sobie całkiem nieźle. Indeksowi największych spółek udało się nawet na moment wyjść na plus, a przez cały dzień tracił zdecydowanie mniej niż wskaźniki na pozostałych giełdach. Trudno jednak z tego wyciągać jakiekolwiek wnioski. Wszystko rozstrzygnie się na Wall Street.