Atmosferę podgrzewały przede wszystkim obawy związane z nasilaniem się kryzysu zadłużeniowego w Europie oraz zaprezentowane najnowsze dane makro.
Szczególny niepokój obecnie wiązany jest z sytuacją w Portugalii. Jak poinformował bowiem tamtejszy urząd statystyczny ubiegłoroczny deficyt budżetowy wyniósł 8,6 proc. w relacji do PKB i był zdecydowanie wyższy niż zakładał rząd (7,3 proc.).
Na rynek dotarły też nowe dane z gospodarki. Niestety nie miały szczególnie optymistycznego charakteru. Liczba osób wnioskujących po raz pierwszy o zasiłek dla bezrobotnych przekroczyła, choć nieznacznie, prognozy analityków. W dalszym więc ciągu brakuje wyraźnego sygnału poprawy kondycji w tym segmencie rynku.
Rozczarowały też dane o zamówieniach w przemyśle. Pewną przeciwwagą dla nich były odczyty wskaźnika zamówień na dobra trwałego użytku i indeksu Chicago PMI. W obu przypadkach odnotowano co prawda spadki, ale w mniejszej skali niż wcześniej zakładano.
Jednym z ciekawszych wydarzeń na parkiecie była sprawa związana z funduszem Berkshire Hathaway a osobą Davida Sokola. Upatrywany na następcę legendarnego miliardera Warrena Buffeta, jako przyszłego szefa funduszu zrezygnował po tym jak na jaw wyszło, że pomagając w negocjacjach ws. przejęcia spółki Lubrizol kupił wcześniej około 96 tys. jej akcji, zanim zarekomendował ją jako cel fuzji. W efekcie w czwartek wycena akcji Berkshire traciła na wartości.
Inwestorzy pozbywali się też udziałów w Carmax. Momentami kurs zniżkował o ponad 7 proc. po informacji, że największa w USA sieć sprzedaży używanych samochodów odnotowała w czwartym kwartale spadek marży brutto do 14,2 proc. z 14,5 proc. rok wcześniej.
Ostatecznie na finiszu sesji indeks DJ IA tracił 0,25 proc. S&P500 spadał o 0,18 proc. zaś Nasdaq rósł o 0,15 proc.
W skali całego miesiąca indeks DJ IA zyskał 0,8 proc. zaś w pierwszym kwartale 6,4 proc (to najlepszy wynik od 1998 r.). Z kolei S&P500 odpowiednio spadł o 0,1 w marcu i wzrósł o 5,1 proc. w kwartale, a Nasdaq w I kwartale wzrósł o 4,8 proc.