Nerwowy koniec miesiąca na Wall Street

WST
opublikowano: 2008-05-30 22:10

Ostatnia majowa sesja na amerykańskich giełdach zakończyła się mieszanie dla indeksów. O ile na rynku technologicznym Nasdaq zwyżkowy trend miał potencjał, i wskaźniki od początku sesji szły w górę, o tyle w gronie największych blue chipów, indeks Dow Jones nerwowo falował, i zakończył dzień pod kreską.

Na finiszu DJ IA tracił 0,07 proc., zaś Nasdaq Composite zyskiwał 0,57 proc.

Wpływ na zachowanie graczy miały publikowane w piątek dane makro. Wpierw okazało się, że wydatki konsumpcyjne Amerykanów i ich dochody w kwietniu pokryły się z szacunkami ekonomistów. Co ważniejsze, inflacja bazowa konsumpcji zwiększyła się jedynie o 0,1 proc. Potem jednak stopniowo zapadł do zakupów w sektorze spółek reprezentujących tradycyjne sektory gospodarki stopniowo słabł.

To pokłosie publikacji indeksu poziomu optymizmu amerykańskich konsumentów Uniwersytetu Chicago, który co prawda opadł mniej niż zakładała prognoza, ale jednak kontynuował ruch w dół. Gorszy od szacunków okazał się z kolei wskaźnik aktywności przemysłowej dla regionu Milwaukee. Opadł on do 45 pkt wobec 47 oczekiwanych. Nadal więc pozostaje po „recesyjnej” stronie. 

Swoje trzy grosze do przebiegu sesji dorzuciła też ropa, która odrabiała straty pod dyktando spekulacji związanych z rozpoczynającym się w weekend sezonem huraganów.

Ciekawie upływał dzień w branży lotniczej. Przerwane zostały rozmowy o fuzji pomiędzy United Airlines a US Airways Group. Powodem jest powrót zainteresowania UAL aliansem z liniami Continental. Wycena UAL lekko rosła, USAG silnie spadała. Symbolicznie zniżkowały papiery tego „trzeciego”.

Powody do zadowolenia mieli akcjonariusze Tiffany. Rynek ucieszyły rezultaty pierwszego kwartału spółki specjalizującej się w sprzedaży dóbr luksusowych, które znacznie przekroczyły oczekiwania analityków.

Można na ich podstawie wyciągnąć przekorny wniosek, że mimo kondycji amerykańskiej gospodarki i sygnałów osłabienia popytu konsumpcyjnego, te tendencje nie dotyczą bogaczy, którzy wydają coraz więcej. Oszczędzanie i zaciskanie przysłowiowego pasa to „obowiązek” zwykłych śmiertelników. 

Takiego szczęścia nie miał dystrybutor odzieży J Crew Group, którego rezultaty drugiego kwartału roku finansowego były gorsze od prognoz. Kurs spadał momentami ponad 20 proc.