NETIA NADAL BEZ PODPISU MINISTRA

Tomasz Siemieniec
opublikowano: 2000-05-24 00:00

NETIA NADAL BEZ PODPISU MINISTRA

Wczoraj minął ostateczny termin wydania drugiej koncesji warszawskiej

NIE DOCZEKAŁ SIĘ: Meir Srebernik, prezes Netii, liczył, że minister łączności na pewno podpisze drugą koncesję warszawską przed debiutem jego spółki na GPW. Przeliczył się jednak. fot. B. Skrzyński

Wczoraj minęło 60 dni, czyli tyle, ile Tomasz Szyszko, minister łączności, miał na wydanie drugiej koncesji telekomunikacyjnej w Warszawie. Tym razem dla Netii. Na wniosek El-Netu sprawą tą zajął się jednak prokurator. Netia — powołując się na oficjalne pisma Rady Ministrów i samego El-Netu — odpiera zarzuty adwersarzy.

Sprawa wydania drugiej koncesji warszawskiej stawała się coraz większą łamigłówką. 19 maja na wniosek El-Netu prokuratura warszawska wszczęła śledztwo przeciwko byłemu ministrowi łączności Maciejowi Srebro, właśnie w sprawie wydania drugiej koncesji w stolicy. 22 maja Netia przedstawiła w prokuraturze swoje stanowisko w tej sprawie, odrzucając argumenty swoich adwersarzy.

— Cała sprawa jest bezprzedmiotowa, bo wniosek do prokuratury dotyczy rzekomo wydanej już koncesji, a Netia wciąż czeka na podpis ministra — uważa Jolanta Ciesielska, rzecznik Netii.

— El-Net powołuje się na dokumenty, które w ogóle nie mają charakteru normy prawnej. Podkreślam raz jeszcze, że żaden przepis prawa nie ogranicza możliwości wydania drugiej koncesji w stolicy. Uważam, że prokuratura po zapoznaniu się z podstawami wniosku powinna go odrzucić — twierdzi Stanisław Piątek, profesor UW oraz specjalista prawa telekomunikacyjnego.

Wątpliwe racje

— W dokumentacji przetargowej znalazło się stwierdzenie, że przetarg wyłoni jednego konkurenta TP SA. Takie stanowisko resortu potwierdził również później przewodniczący komisji przetargowej — tłumaczy Jacek Walczykowski, wiceprezes Elektrimu.

Uzasadnione wątpliwości budzi jeszcze jedna kwestia. Skoro wydanie drugiej koncesji dla Telefonii Lokalnej na kilkanaście gmin wokół Warszawy było zgodne z prawem, to jakie jeszcze zastrzeżenia ma resort do wydania licencji dla Netii?

We wniosku do prokuratury El-Net powołuje się na dwa dokumenty: Politykę Rozwoju Telekomunikacji (PRT), przygotowany przez MŁ w marcu 1996 r., oraz pismo (z 1.10.1998 r.) podpisane przez Jarosława Kalinowskiego, przewodniczącego Komisji Przetargowej, działającej przy MŁ. Oba te dokumenty wskazują, że w konkretnych strefach numeracyjnych powinien działać jeden poważny konkurent TP SA. Jednak w PRT czytamy również, że: „liczba koncesji wydawanych w drodze przetargu uzależniona jest od warunków technicznych i ekonomicznych działalności telekomunikacyjnej i specyfiki danego obszaru”. Poza wszystkim oba dokumenty — jak twierdzą specjaliści — nie mają charakteru aktów prawnych, lecz są jedynie czymś w rodzaju politycznych deklaracji.

— W postępowaniu arbitrażowym, które miało miejsce tuż przed wydaniem koncesji El-Netowi, wszyscy uczestnicy przetargu, z wyjątkiem Netii, przyznali, że przystępując do tego konkursu zakładali, że w jego wyniku zostanie wyłoniony jeden konkurent TP SA w stolicy — mówi Jacek Walczykowski.

Jeden, czyli dwa

W protokole ustaleń posiedzenia Rady Ministrów z 21 marca 2000 r. czytamy natomiast, że: „do dnia 1.01.2002 na obszarze całej warszawskiej strefy numeracyjnej będzie funkcjonować dwóch operatorów konkurujących z TP SA”.

Drugi zarzut El-Netu, skierowany przeciwko Maciejowi Srebro, dotyczy ujawnienia przez byłego ministra stronom postępowania administracyjnego (uczestnikom pierwszego przetargu warszawskiego) informacji, znajdujących się w dokumentacji przetargowej, a dotyczących El-Netu.

— Minister Srebro udostępnił te informacje zgodnie z prawem podczas trwania postępowania administracyjnego i — co więcej — za zgodą samego El-Netu. Nie mam też wątpliwości, że nowy szef resortu łączności nie ma żadnych podstaw prawnych, aby nie podpisać koncesji dla Netii, tym bardziej że wczoraj minął termin — mówi Jarosław Nowrotek, doradca byłego ministra łączności.

— Nie wyraziliśmy zgody na ujawnienie tajemnic handlowych dotyczących El-Netu — ripostuje Jacek Walczykowski.

Ciężka sprawa

Nikt nie ma natomiast wątpliwości — i trudno się chyba dziwić działaniom Elektrimu — że przyznanie drugiej koncesji w Warszawie stawia El-Net w dramatycznej sytuacji. Analitycy twierdzą wręcz, że taka decyzja resortu łączności skazuje działalność tej spółki w stolicy na porażkę, oczywiście przy założeniu, że El-Net będzie musiał zapłacić zadeklarowane w przetargu 245 mln EUR (blisko 1 mld zł) opłaty koncesyjnej.

— W takiej sytuacji powodzenie tego biznesu nie rokuje praktycznie żadnych szans. Lepiej dla Elektrimu byłoby nawet zrezygnować z tej koncesji, a tym samym dodatkowych obciążeń z tytułu jej spłaty i poczekać na uwolnienie rynku do stycznia 2002 roku — twierdzi Zbigniew Łapiński, analityk Deutsche Bank Polska.

Trudny kompromis

Przedstawiciele Elektrimu — zresztą nie tylko oni — sugerują jednak, że jeżeli minister wyda Netii licencję, to powinien automatycznie obniżyć opłatę koncesyjną El-Netu do kwoty, jaką za koncesję ma zapłacić Netia. Ta kwota nie została dotychczas ujawniona, ale nieoficjalnie mówi się o mniej więcej 100 mln EUR (400 mln zł). Na takie rozwiązanie — oprócz samych zainteresowanych spółek — zgodę musi wyrazić jednak również resort finansów. Oznacza ono bowiem pomniejszenie wpływów budżetu państwa o 180 mln zł.

Tuż przed zamknięciem tego wydania „PB” okazało się, że minister nie wywiąże się z 60-dniowego terminu, który upłynął wczoraj. Poinformował o tym Piotr Brudnicki, rzecznik resortu. Netia poczeka na koncesję do 30 czerwca.

BYŁA ZGODA: Janusz Fijałkowski i Eugeniusz Gaca, prezes i wiceprezes El-Netu, oświadczyli w maju 1999 r., że nie bądą skarżyć postanowienia ministra o udostępnieniu dokumentacji przetargowej m.in. Netii i Telefonii Lokalnej.

MA BYĆ DWÓCH I BASTA: Rada Ministrów zdecydowała w marcu, że do momentu całkowitej liberalizacji rynku w warszawskiej strefie numeracyjnej będzie działać dwóch konkurentów TP SA.