Netia: teraz usługi bezprzewodowe

Łukasz Dec
opublikowano: 2006-02-28 00:00

Gracze giełdowi nie byli zachwyceni wynikami Netii. Może poprawią się im humory, kiedy operator uruchomi usługi bezprzewodowe.

W ubiegłym roku Netia miała 908 mln zł przychodów i 60 mln zł zysku netto. W porównaniu z 2004 r. przychody wzrosły o 5 proc. Wzrost wyniku EBITDA był podobny, ale zyski netto spadły o 60 proc.

— To nie ma związku z operacyjną działalnością, ale jest wynikiem jednorazowych zdarzeń — tłumaczy Wojciech Mądalski, prezes Netii. Inwestorów giełdowych to nie przekonało. Wczoraj kurs akcji operatora tracił nawet 9 proc.

Przesadzona reakcja

— Rynek negatywnie zareagował na spadek zysków i prognozę spadku marży EBITDA w przyszłym roku z powodu większych inwestycji. Uważam tę reakcję za przesadzoną i nie zmieniam długoterminowej oceny Netii — mówi Paweł Puchalski, analityk domu maklerskiego BZ WBK.

Wspomniane inwestycje mają pochłonąć około 250 mln zł. Netia sfinansuje je z własnych nadwyżek finansowych. W zapasie pozostanie kwota 260 mln zł wolnych środków, chociaż część z niej pójdzie na wypłatę dywidendy.

Połowę planowanych na ten rok inwestycji pochłonie budowa bezprzewodowej sieci telekomunikacyjnej, dzięki której Netia tańszym kosztem będzie mogła docierać do swoich abonentów. Do końca roku sieć ma działać w 10-15 największych miastach Polski (teraz prowadzi testy w Lublinie).

Teraz komórki

Maszty, na których umieszczone zostaną radiowe stacje bazowe, posłużą także do budowy nowej sieci telefonii komórkowej. Netia jest udziałowcem firmy P4, która przygotowuje się do uruchomienia usług komórkowych pod koniec tego roku. P4 negocjuje możliwość wykorzystania infrastruktury jednego z działających już operatorów komórkowych. Dzięki temu mógłby on uruchomić usługi, nie ponosząc ogromnych kosztów budowy kompletnej sieci.

Największych szans na rozwój Netia upatruje w usługach bezprzewodowych. Zmniejszyło się jej zainteresowanie konsolidacją polskiego rynku telekomunikacyjnego. Według Wojciecha Mądalskiego, Netia może i bez tego osiągnąć oczekiwane przez akcjonariuszy wyniki, choć to nie jedyny powód.

— Robiliśmy kilkukrotne przymiarki do firm, które są kontrolowane przez skarb państwa. Bez powodzenia. Czynniki ekonomiczne ustępują polityce — mówi Wojciech Mądalski.