Czy wielkie fundusze nieruchomościowe mogą sobie jeszcze pozwolić na kupienie biurowca bez ekologicznego certyfikatu? Jeszcze mogą i kupują. Ale budynek klasy A bez certyfikatu? To już niemożliwe.

— Fundusze kupujące najlepsze nieruchomości zazwyczaj wymagają certyfikatu. Inwestorzy, którzy kupują gorsze czy starsze nieruchomości, w strategii — oprócz ich remontów czy modernizacji — zakładają pozyskanie któregoś z certyfikatów. Za kilka lat brak certyfikatu będzie dyskwalifikował budynek na rynku inwestycyjnym — uważa Przemysław Felicki z działu inwestycyjnego agencji CBRE.
Największymi zaletami stosowania nowoczesnych ekologicznych technologii, oprócz dbałości o środowisko, są oszczędności na opłatach eksploatacyjnych. Właśnie one przekonują najemców, ale inwestorów już niekoniecznie. Z badania CMG przeprowadzonego wśród inwestorów na rynku nieruchomości wynika, że rosnące koszty energii są jednym z najmniej ważnych czynników wpływającym na rentowność ich inwestycji. Za najważniejszy fundusze kupujące nieruchomości uznały zmiany preferencji najemców — na co wskazuje aż 92 proc. badanych. Użytkownikom biur zależy natomiast na niskich opłatach eksploatacyjnych — i tu koło się zamyka. W zasadzie preferencje jednych i drugich sprowadzają się do tego samego, choć wyrażonego innymi słowami: przywiązanie najemcy do budynku.
— Przy naszych zakupach certyfikat lub możliwość jego zdobycia odgrywają istotną rolę, bo przekłada się to na niższe koszty użytkowania dla najemców. Jeśli do tego dodamy takie udogodnienia, jak miejsce dla rowerów czy do ładowania samochodów akumulatorowych, to możemy liczyć, że w przyszłości ci najemcy mniej chętnie będą się z biurowca wyprowadzać. Dla funduszu wówczas odpadają dość znaczne koszty poszukiwania nowych najemców — tłumaczy Maciej Zajdel, dyrektor zarządzający IVG, jednego z najbardziej aktywnych kupujących biurowce w Warszawie.
W badaniu CMG zależność między niższym ryzykiem inwestycyjnym i lepszą efektywnościąa zrównoważeniem biurowca widzi 40 proc. funduszy. Dla 46 proc. inwestorów kluczowym parametrem do zmierzenia stopnia zrównoważenia biurowca jest certyfikacja niezależnych organizacji, takich jak LEED, BREEAM, DGNB czy HQE. Taki wynik nie jest jednak wyrazem wysokiego zaufania do tych systemów, ale raczej braku alternatywy. Z pytań ogólnych ankiety wynika, że certyfikat nie jest dla respondentów gwarancją korzyści czy nawet cechą najbardziej charakterystyczną zrównoważonego budynku.