Żal, żal, serce płacze, już jej więcej nie zobaczę. Przynajmniej w tym roku zdecydowana większość polskich turystów nie pojedzie na (rosyjski) Krym i Ukrainę. Rainbow Tours, trzeci pod względem wielkości touroperator (według ubiegłorocznego rankingu „Wiadomości Turystycznych”), który rocznie wysyłał na wczasy na Krymie i wycieczki objazdowe po Ukrainie 2,5-3 tys. osób, anulował zaplanowane na sezon letni tego roku czartery do Symferopola. To oznacza, że nie będzie ani wczasów, ani wycieczek objazdowych, które miały się odbyć od 26 kwietnia do końca września.

— Imprezy zostały wycofane. 500 osobom, które już zarezerwowały wyjazdy, proponujemy podobne kierunki: Bułgarię, Gruzję czy Turcję, ale jeśli chcą, mogą przenieść się na dowolny kierunek, zachowując zniżkę — mówi Remigiusz Talarek, wiceprezes Rainbow Tours. Dla spółki, która zamierza w tym roku wysłać na wakacje 250 tys. osób, strata nie będzie dotkliwa, tym bardziej że na razie Rainbow Tours nie zamknął Egiptu.
— Już poprzednim razem zareagowaliśmy zbyt nerwowo, bo były naciski instytucji rządowych. Potem mieliśmy mnóstwo niezadowolonych klientów. Zakładamy, że klienci to ludzie dorośli i wiedzą, że wybierają region, który jest niestabilny już od dłuższego czasu — podkreśla Remigiusz Talarek.
Wydarzenia na Ukrainie znacznie bardziej zaszkodzą firmie Bezkres, wyspecjalizowanej w wyjazdach na tereny, które należały kiedyś do Rzeczypospolitej. Biuro podróży miało w ubiegłym roku 4 tys. klientów i wypełniało po połowie z Rainbow Tours samoloty czarterowe.
— W tym roku stracimy przynajmniej 1,5 tys. klientów. Krym jest stracony w tym roku w 100 proc. Klienci wycofują się z wycieczek, w których nawet tylko przejeżdża się przez Ukrainę. Martwi mnie, że Rosja w ogóle nie chce się sprzedawać. Decydują emocje: klienci nie chcą wspierać jej finansowo. Nie chcą wyjeżdżać nawet w bezpieczne rejony, jak Petersburg czy nad Bajkał — mówi Waldemar Ławecki, właściciel biura.
Pojawiają się też irracjonalne obawy: klienci nie chcą lecieć samolotem nad Krymem, bo obawiają się zestrzelenia samolotu.
— Złą atmosferę związaną z działaniami Putina mamy nadzieję przetrzymać, oferującwypoczynek w Albanii, Chorwacji i Rumunii, wyjazdy do Armenii, Gruzji czy Uzbekistanu. Te kierunki mieliśmy już wcześniej w ofercie. Właśnie siedzę nad nową. Ponieważ specjalizujemy się w historyczno-sentymentalnych wyjazdach, zaproponujemy teraz np. Monte Cassino i obozy w Niemczech — mówi Waldemar Ławecki. Nie wszyscy zrezygnowali z Ukrainy.
— Odwołaliśmy kilka wycieczek objazdowych na najbliższe terminy i czekamy na rozwój sytuacji — mówi Piotr Henicz, wiceprezes Itaki, największego w Polsce touroperatora.