Nie będzie wczasów na Krymie

opublikowano: 24-03-2014, 00:00

Chcą omijać góry, lasy, doły nie tylko na Ukrainie, ale w całej Rosji. Putin odstraszy kilka tysięcy Polaków.

Żal, żal, serce płacze, już jej więcej nie zobaczę. Przynajmniej w tym roku zdecydowana większość polskich turystów nie pojedzie na (rosyjski) Krym i Ukrainę. Rainbow Tours, trzeci pod względem wielkości touroperator (według ubiegłorocznego rankingu „Wiadomości Turystycznych”), który rocznie wysyłał na wczasy na Krymie i wycieczki objazdowe po Ukrainie 2,5-3 tys. osób, anulował zaplanowane na sezon letni tego roku czartery do Symferopola. To oznacza, że nie będzie ani wczasów, ani wycieczek objazdowych, które miały się odbyć od 26 kwietnia do końca września.

Widok na Jaskółcze Gniazdo, Krym (FOT. 	Иерей Максим Массалитин, Wikipedia )
Widok na Jaskółcze Gniazdo, Krym (FOT. Иерей Максим Массалитин, Wikipedia )
None
None

— Imprezy zostały wycofane. 500 osobom, które już zarezerwowały wyjazdy, proponujemy podobne kierunki: Bułgarię, Gruzję czy Turcję, ale jeśli chcą, mogą przenieść się na dowolny kierunek, zachowując zniżkę — mówi Remigiusz Talarek, wiceprezes Rainbow Tours. Dla spółki, która zamierza w tym roku wysłać na wakacje 250 tys. osób, strata nie będzie dotkliwa, tym bardziej że na razie Rainbow Tours nie zamknął Egiptu.

— Już poprzednim razem zareagowaliśmy zbyt nerwowo, bo były naciski instytucji rządowych. Potem mieliśmy mnóstwo niezadowolonych klientów. Zakładamy, że klienci to ludzie dorośli i wiedzą, że wybierają region, który jest niestabilny już od dłuższego czasu — podkreśla Remigiusz Talarek.

Wydarzenia na Ukrainie znacznie bardziej zaszkodzą firmie Bezkres, wyspecjalizowanej w wyjazdach na tereny, które należały kiedyś do Rzeczypospolitej. Biuro podróży miało w ubiegłym roku 4 tys. klientów i wypełniało po połowie z Rainbow Tours samoloty czarterowe.

— W tym roku stracimy przynajmniej 1,5 tys. klientów. Krym jest stracony w tym roku w 100 proc. Klienci wycofują się z wycieczek, w których nawet tylko przejeżdża się przez Ukrainę. Martwi mnie, że Rosja w ogóle nie chce się sprzedawać. Decydują emocje: klienci nie chcą wspierać jej finansowo. Nie chcą wyjeżdżać nawet w bezpieczne rejony, jak Petersburg czy nad Bajkał — mówi Waldemar Ławecki, właściciel biura.

Pojawiają się też irracjonalne obawy: klienci nie chcą lecieć samolotem nad Krymem, bo obawiają się zestrzelenia samolotu.

— Złą atmosferę związaną z działaniami Putina mamy nadzieję przetrzymać, oferującwypoczynek w Albanii, Chorwacji i Rumunii, wyjazdy do Armenii, Gruzji czy Uzbekistanu. Te kierunki mieliśmy już wcześniej w ofercie. Właśnie siedzę nad nową. Ponieważ specjalizujemy się w historyczno-sentymentalnych wyjazdach, zaproponujemy teraz np. Monte Cassino i obozy w Niemczech — mówi Waldemar Ławecki. Nie wszyscy zrezygnowali z Ukrainy.

— Odwołaliśmy kilka wycieczek objazdowych na najbliższe terminy i czekamy na rozwój sytuacji — mówi Piotr Henicz, wiceprezes Itaki, największego w Polsce touroperatora.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane