Nie brakuje długów budowlanych
Na rynek trafiło sporo wierzytelności, które dotyczą podmiotów z branży budowlanej. Nowością jest to, że wśród dłużników figurują firmy, które dotychczas uznawano za solidnych płatników. Co prawda, na krótko, ale pojawiły się nawet spółki publiczne.
Obecna koniunktura w budownictwie nie poprawia humoru ekspertom. Mimo że sporo budujemy, utrzymujemy wzrost sprzedaży stali konstrukcyjnych, to wciąż brakuje pieniędzy na realizowanie złożonych inwestycji. Firmy starają się więc o udzielenie kredytów na bieżące wydatki związane z nasileniem sezonowych prac. Negocjacje z bankami dotyczące kredytów nie są łatwe. Okazuje się, że słaby spływ należności pogorszył firmom wskaźniki finansowe.
SPORY problem z odzyskiwaniem należności dotyczy odbiorców zagranicznych. Jeden z wykonawców konstrukcji budowlanych ze Śląska daremnie usiłuje odzyskać wierzytelność o nominale 8 mln zł od jednego z odbiorców zza zachodniej granicy. Podobny problem ma producent elementów walcowanych z rejonu Kielc. Próby zainteresowania problemami pomocy w windykacji specjalistów ds. obrotu wierzytelnościami mogą nie przynieść spodziewanych rezultatów. Po pierwsze, odzyskiwanie pieniędzy z zagranicy jest uciążliwe ze względu na stosowanie dodatkowych procedur, a także spore koszty, które trzeba ponieść w trakcie prac windykacyjnych.
PO DRUGIE, spore wątpliwości budzi charakter roszczeń. Z praktyki wynika, że budownictwo to żerowisko wad prawnych w należnościach. Nie dotrzymane terminy oddania robót, wady materiałowe, wykonawcze, spory między podwykonawcami powodują, że niekiedy dochodzenie na drodze mediacji do ugody może dawać lepsze efekty niż windykacja na drodze sądowej.
Nasilenie prac budowlanych, zdaniem fachowców, zwykle trwa od marca do listopada. Jednak gotówka za prace wykonane na jesieni często spływa dopiero wiosną. Brakuje więc przełożenia wykorzystującego czas koniunktury do zwiększenia zysków, które umożliwią przetrwanie w okresie obniżenia sprawności, a więc w zimie.