Nie było szans na sprzedaż portu

Katarzyna Latek
opublikowano: 2009-07-06 06:43

Zarządca Elektrimu chciał 100 mln EUR kary w umowach o poufności. Deweloper i spółka związana z obligatariuszami Elektrimu interesowali się zakupem gruntów nad Wisłą.

Wiosną tego roku zarządca Elektrimu (w upadłości) podjął próbę sprzedaży jednego z cenniejszych aktywów należących do spółki. Chodziło o 42,3 proc. udziałów w Porcie Praskim (PP) — spółce, do której należą atrakcyjne tereny w Warszawie. Zarządca twierdził, że jest to niezbędne, by zapewnić Elkowi pieniądze na dalszą działalność.

Obligatariusze Elektrimu składali na ręce sędziego protesty w tej sprawie. Argumentowali, że spółki nie da się sprzedać w dwa tygodnie i dodawali, że obecnie sytuacja na rynku nie sprzyja takim transakcjom. Mieli rację. Na Port Praski nie złożono ani jednej oferty i sędzia komisarz cofnął zgodę na sprzedaż.

Z akt postępowania upadłościowego wynika, że Portem Praskim wstępnie interesowały się co najmniej dwie firmy. Jedna z nich to znany deweloper Ghelamco. Drugą firmą, która wyglądała na bardzo zainteresowaną Portem Praskim, był Bristol Investments.

Więcej w poniedziałkowym "Pulsie Biznesu".