Nie dotykajcie polskiego ratingu

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 02-10-2009, 00:00

Ekonomistka MFW uważa, że obniżając nam ocenę, agencje ratingowe staną się niewiarygodne.

W USA stawia się nas za wzór — mówi Katarzyna Zajdel-Kurowska

Ekonomistka MFW uważa, że obniżając nam ocenę, agencje ratingowe staną się niewiarygodne.

Od kilku miesięcy na rynkach finansowych panuje względny spokój. Złoty przestał wariować, indeksy giełdowe rosną, rentowność rządowych obligacji jest przewidywalna, mimo że z finansów publicznych dochodzą coraz gorsze wieści. Według Katarzyny Zajdel-Kurowskiej, przedstawiciela Polski w Międzynarodowym Funduszu Walutowym (MFW), inwestorzy widzą, że sytuacja cały czas jest pod kontrolą.

— Rynki przyjęły ze spokojem informację o wysokim deficycie, ponieważ każdy, kto może sobie na to pozwolić, luzuje dzisiaj politykę fiskalną. MFW sam to Polsce zalecał jeszcze w lipcu. Akurat w obecnej sytuacji przesadne oszczędzanie spowodowałoby więcej szkód niż pożytku — uważa Katarzyna Zajdel-Kurowska.

Wzór w prasie USA

Ekonomistka zaznacza jednak, że tempo narastania długu jest niepokojące.

— Dług trochę się zagalopował, co jest skutkiem spowolnienia gospodarczego. Nikt takiej sytuacji nie mógł się spodziewać. Polska jest krajem na dorobku, nie możemy pozwolić sobie na zbyt duży dług, bo będzie nas stale hamował. Rząd już dziś powinien opracowywać strategię wychodzenia z nadmiernego deficytu — apeluje Katarzyna Zajdel-Kurowska.

Na szczęście mamy na rynkach finansowych duży kredyt zaufania.

— Inwestorzy widzą, że radzimy sobie nadal całkiem nieźle, mimo że to właśnie Europa Środkowa i Wschodnia najmocniej ucierpiała na kryzysie. Właśnie w tej części świata jest najwięcej programów pomocowych MFW. Kontrast jest ogromny — mówi Katarzyna Zajdel-Kurowska.

Dzięki temu w amerykańskiej prasie jesteśmy stawiani za wzór.

— Piszą o Polsce największe tytuły. Wszyscy mnie pytają, jak mimo tak złego otoczenia udało nam się utrzymać dodatni wzrost gospodarczy. Odpowiadam, że trochę przez przypadek. Uchwalona kilka lat temu obniżka podatku PIT i klina podatkowego zadziałała w momencie, kiedy gospodarka najbardziej potrzebowała impulsu fiskalnego. Wiele krajów dopiero teraz to robi, więc na efekty będą musiały poczekać — mówi Katarzyna Zajdel-Kurowska

Jej zdaniem, inwestorzy będą chcieli lokować w Polsce kapitał.

— Wiedzą, że trzeba na czymś zarabiać. Jest dziś spory apetyt na polski dług. Rynki wschodzące zawsze będą dawać inwestorom wyższe zyski niż aktywa krajów rozwiniętych. Nie sądzę, by była w stanie ich wystraszyć sytuacja fiskalna w Polsce czy opóźnienie w planach prywatyzacyjnych. Choć na pewno rynki liczą, że rząd będzie kontynuował reformy — mówi Katarzyna Zajdel-Kurowska.

Ręce precz od progów

Sygnałem ostrzegawczym mogłoby być dla rynków obniżenie ratingów dla naszych papierów skarbowych.

— Agencje ratingowe ostatnio straciły na wiarygodności, ale akurat na ratingi krajów inwestorzy nadal patrzą. Nie sądzę jednak, żeby rzeczywiście nasze oceny pogorszyły się. Polska cały czas ma raczej za niski rating niż za wysoki. Wiele zachodnich krajów ma o wiele gorszą sytuację fiskalną, a mimo to ma przyznane wyższe oceny — zaznacza ekonomistka MFW.

Jej zdaniem, ostatni raport agencji Fitch — ostrzegający Polskę, Czechy i Słowację przed niebezpieczeństwem obniżenia ratingów — to tylko zimny prysznic.

— Trochę postraszono polski rząd. Jeśli jednak agencje rzeczywiście obniżyłyby nam ratingi, oznaczałoby to, że są po prostu niewiarygodne — uważa Katarzyna Zajdel-Kurowska.

Mimo to rząd powinien zrobić wszystko, żeby w najbliższych latach dług publiczny nie przekroczył progu ostrożnościowego 55 proc. PKB, co uruchomiłoby zapisy prawne zmuszające do gwałtownego zacieśnienia polityki fiskalnej. Budżet na kolejny rok musiałby być zrównoważony.

— Uzdrawianie finansów publicznych jest konieczne, ale na pewno nie tak gwałtowne, jak w przypadku uruchomienia procedury sanacyjnej. Lepiej wprowadzać reformy z głową i rozłożyć je sobie na kilka lat — zaleca ekonomistka.

Jej zdaniem, najgorsze, co może się wydarzyć, to zamach polityków na zniesienie lub przesunięcie progów ostrożnościowych.

— Nic tak nie odstraszyłoby inwestorów, jak stłuczenie tego termometru. Ucieczkę kapitału i osłabienie złotego mielibyśmy gwarantowane. Od lat chwalimy się, że mamy próg ostrożnościowy zapisany w konstytucji. To rzadkość na świecie. MFW zaleca innym krajom wprowadzenie do swojego prawa podobnych przepisów — mówi Katarzyna Zajdel-Kurowska.

Świat zaczyna wracać do formy, a Polska razem z nim

Ożywienie czas zacząć — twierdzą ekonomiści Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

Coraz lepsze perspektywy dla świata. Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) podnosi swoją prognozę dla globalnej gospodarki. W przyszłym roku światowa produkcja wzrośnie o 3,1 proc., a nie — jak MFW prognozował w kwietniu — 2,5 proc.

— Możemy bezpiecznie powiedzieć, że ożywienie się rozpoczęło — uważa Olivier Blanchard, główny ekonomista MFW.

Raczej do góry

Prognozy na bieżący rok nadal są złe, ale recesja ma być nieco mniejsza, niż fundusz spodziewał się w lipcu. Światowa gospodarka ma skurczyć się o 1,1 proc. (wobec prognozowanego wcześniej spadku o 1,4 proc.). Zdaniem ekonomistów MFW, w drugiej połowie 2009 r. większość gospodarek wyjdzie jednak z recesji.

— W drugim półroczu dynamika PKB generalnie będzie dodatnia. To bardzo dobra wiadomość. Niespełna rok temu wydawało się, że załamanie potrwa znacznie dłużej — twierdzi Olivier Blanchard.

Według MFW, światową gospodarkę z kryzysu wyciągać będzie przede wszystkim Azja, z Chinami i Indiami na czele. Prognozy na przyszły rok mówią odpowiednio o 9 proc. i 6,4 proc. wzrostu PKB.

— Jeśli weźmiemy pod uwagę rozmiar sektora finansów publicznych w tych krajach na początku kryzysu, okazuje się, że to właśnie one miały największe pakiety stymulacyjne — tłumaczą ekonomiści MFW.

Fundusz zaznacza jednak, że to tylko najbardziej prawdopodobny scenariusz. Alternatywny jest znacznie mniej optymistyczny.

— Istnieje ryzyko, że w miejsce wygasającego popytu stymulowanego przez pieniądze publiczne nie pojawi się popyt prywatny. Mówienie wówczas o drugim dnie byłoby przesadą, ale na pewno ożywienie byłoby znacznie wolniejsze — ostrzega Olivier Blanchard.

Doszli do zgody

Ekonomiści MFW znacznie poprawili też ocenę polskiej gospodarki. W bieżącym roku ma wzrosnąć o 1 proc. (jako jedyny kraj w Unii Europejskiej i jeden z niewielu na świecie mamy mieć dodatni wzrost), a w przyszłym o 2,2 proc. Poprzednia prognoza mówiła o spadku o 0,7 proc. a następnie wzroście o 1,3 proc.

— Po rewizji oczekiwania funduszu są bardzo zbliżone do naszych. Spodziewam się, że w 2009 r. PKB Polski wzrośnie o 0,9 proc., więc różnicy prawie nie ma. Nieco bardziej ostrożnie podchodzimy do przyszłego roku, prognozujemy 1,8 proc., ale ogólne spojrzenie mamy bardzo podobne: najpierw udaje się uniknąć recesji, a potem zaczyna się lekkie przyspieszenie — mówi Łukasz Tarnawa, szef ekonomistów PKO BP.

Podobnych prognoz na rynku jest wiele. MFW przestaje razić pesymizmem, jak robił to na początku roku.

— Czeka nas lekkie ożywienie, choć bez fajerwerków. Spodziewam się wzrostu PKB w przyszłym roku o 1,6 proc., przy rosnącym bezrobociu do 14 proc. na początku przyszłego roku i stosunkowo słabym popycie — uważa Jakub Borowski, główny ekonomista Invest Banku.

MFW spodziewa się też przyszłorocznej inflacji na średnim poziomie 2,6 proc. i deficytu na rachunku obrotów bieżących w wysokości 3,1 proc. PKB. Tu akurat fundusz jest bardziej pesymistyczny niż polscy ekonomiści.

— Przy umacniającym się złotym i słabnącym popycie mamy szanse na inflację poniżej 2 proc. Deficyt na rachunku rzeczywiście będzie rósł, ale nie sądzę, by przekroczył 2,5 proc. PKB — mówi Łukasz Tarnawa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane