Nie grozi nam praca do 67 lat

DI
opublikowano: 20-02-2012, 00:00

EMERYTURY

MACIEJ ROGALA

autor książki „III filar twojej emerytury”

Rozpoczęła się batalia rządu o zrównanie i podwyższenie wieku emerytalnego do 67 lat. Wszystko wskazuje jednak na to, że rząd wycofa się z tej propozycji, ale nie ze względu na bardzo silny opór społeczny i spadek aktualnych notowań. Powód jest zupełnie inny: okazuje się, że nie ma takiej potrzeby.

Całe zamieszanie wywołane szokującą dla kobiet propozycją podwyższenia wieku emerytalnego z 60 na 67 lat zostało wywołane w określonych okolicznościach, o których nie możemy zapominać. W listopadzie ubiegłego roku pojawiło się wiele prognoz mówiących o tym, że przy dalszym spadku wartości złotego istnieje poważne ryzyko przekroczenia 55-procentowego progu zadłużenia, co pociągnęłoby za sobą automatyczne bolesne cięcia budżetowe. Chcąc bronić kursu złotego, premier Tusk zbyt pochopnie złożył obietnicę dyscypliny budżetowej w formie podniesienia wieku emerytalnego, zapominając lub nie wiedząc, że w Polsce od 1999 r. działa zupełnie inny system emerytalny niż w tych wszystkich krajach, gdzie takie podnoszenie wieku jest konieczne.

Ówczesna obietnica to tak naprawdę jedyny powód dzisiejszego zamieszania z wiekiem emerytalnym.

Potwierdzają to zupełnie sprzeczne wypowiedzi Tuska i ministra Rostowskiego. Widać, że przedstawiciele rządu zupełnie pogubili się w uzasadnieniach do proponowanych zmian. W dniu przedłożenia projektu zmian usłyszeliśmy z ust premiera Tuska pogróżki, że podwyższenie wieku emerytalnego jest konieczne, bo innym wyjściem będzie drastyczna podwyżka podatków (VAT o 8 punktów) lub składek na ubezpieczenie emerytalne (z 19,5 proc. do 30 proc.). Jednak kilka godzin później minister Rostowski wyjaśniał, że nie ma żadnego zagrożenia dla budżetu, bo nowy system zamortyzuje zmiany demograficzne, także w najgorszym okresie — gdy liczba zatrudnionych spadnie o 5 milionów.

Skoro budżet ma sobie poradzić w sytuacji największego spadku liczby pracowników, to co miałoby być powodem podwyższenia stawki VAT lub składek na ubezpieczenia emerytalne? Pytanie pozostaje bez odpowiedzi.

Prawdopodobnie cała gra z „konsultacjami społecznymi” będzie zmierzała do tego, by premier Tusk wycofał się z propozycji z twarzą. A więc skutkiem całego zamieszania będzie zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn do 65 lat, czyli dokończenie reformy z 1999 r., a nie żadna nowa reforma.

Widać, że przedstawiciele rządu zupełnie pogubili się w uzasadnieniach do proponowanych zmian w emeryturach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DI

Polecane