"Nie jesteście już regionalnym prymusem"

KZ, Bloomberg
opublikowano: 2009-07-08 12:04

Tak uważa, Angus Halkett, strateg Deutsche Banku. Jego zdaniem, po zwiększeniu deficytu budżetowego Polska sporo straciła w oczach inwestorów. Na lidera mogą wyrosnąć za to… Węgry.

Angus Halkett, strateg Deutsche Banku, mówi, że inwestorzy, którzy do tej pory postrzegali Polskę jako najlepszą gospodarkę w Europie Środkowo-Wschodniej, teraz muszą przemyśleć sprawę po tym, jak wzrósł deficyt budżetowy naszego kraju. Tymczasem Węgry, do niedawna regionalna „czarna owca”, teraz zasługuje na pochwały za dbałość o budżet.

Węgry już w ubiegłym roku otrzymały z Międzynarodowego Funduszy Walutowego wsparcie finansowe. W zamian zobowiązały się do przestrzegania surowych kryteriów budżetowych.

- Inaczej jest w Polsce, gdzie poluzowanie kontroli nad budżetem podkopało reputację władz – uważa Angus Halkett.

Jego zdaniem, w przeciwieństwie do polskiego, węgierski rząd robi wszytko, by zmniejszyć rozmiary kryzysu, m.in. tnie wydatki, by zmniejszyć potrzeby pożyczkowe. Według szacunków OECD, już w 2010 r. Węgry zanotują nadwyżkę budżetową w wysokości 0,6 proc. PKB. Będzie to najlepszy wynik wśród 30 krajów członkowskich organizacji. Prognoza dla Polski mówi o 6,2 proc. deficycie.

- Od dłuższego czasu pokutowało myślenie, że gospodarka węgierska jest słaba, a nastawienie inwestorów do tego kraju było niechętne. Odwrotnie było z Polską, ale po rozczarowaniu, jakim jest pogorszenie sytuacji fiskalnej, opinie zaczęły się zmieniać – twierdzi strateg Deutsche Banku.

Jego zdaniem tym właśnie należy tłumaczyć fakt, że w ostatnich kilku tygodniach forint był zdecydowanie silniejszy od złotego. Również węgierskie obligacje zachowywały się lepiej, niż polskie.

Podobne opinie, jak Deutsche Bank, zaczynają też prezentować inne banki. Radosław Bodys, ekonomista Bank of America-Merrill Lynch uważa, że Węgry mogą wyjść z kryzysu jako lider wśród krajów OECD pod względem dyscypliny fiskalnej.

Specjaliści Nomury dodają, że ich główne obawy względem Polski dotyczą „rządowego samozadowolenia w kwestii polityki budżetowej”. Co do jej wiarygodności - zdaniem ekonomistów Nomury  - można mieć teraz wątpliwości.