Nie każdego będzie stać na status VAT-owca

17-10-2016, 22:00

Nie wiadomo, czy wystraszy oszustów, ale może być zabójcza dla start-upów — mówią eksperci o kaucji, której fiskus zażąda, aby zarejestrować podatnika

Z jednej strony zachęty, z drugiej bat — czyli jak w imadle. Tak zaczynają się czuć przedsiębiorcy, przed którymi roztoczono jednocześnie dwie wizje — ułatwień w prowadzeniu biznesu i dodatkowych obciążeń podyktowanych walką z oszustami podatkowymi. Nawet 200 tys. zł może ta walka kosztować uczciwego podatnika — w przypadku, gdy zechce on skorzystać z usług wirtualnego biura. Problem tkwi właśnie w tych kosztach.

NIE TĄ DROGĄ:
Zobacz więcej

NIE TĄ DROGĄ:

— Są inne narzędzia do walki z nieuczciwymi podatnikami — mówi o kaucji dla fiskusa adwokat Jarosław Ziobrowski, partner w kancelarii Kurpisz Ziobrowski. Jego zdaniem, nie można w ten sposób karać osób, które korzystają z wirtualnych biur, dlatego że muszą. Te pieniądze lepiej wydać na marketing, szkolenia czy zatrudnienie pracownika. Marek Wiśniewski

Od razu należy zastrzec, że wspomniane 200 tys. zł to górna granica kaucji, którą fiskus będzie mógł pobrać od podmiotu zamierzającego ulokować w wirtualnym biurze np. siedzibę swojej firmy. Minimalna wysokość to 20 tys. zł. Złożenie tego zabezpieczenia ma być warunkiem uzyskania statusu podatnika podatku od towarów i usług (VAT), a ściślej — zarejestrowania go przez urząd skarbowy jako podatnika VAT czynnego, czyli z pełnymi uprawnieniami wynikającymi z przepisów o tym podatku. Nie wiadomo jednak, jaką kwotę dokładnie trzeba będzie w ten sposób zamrozić ani czy obowiązek ten spadnie na każdego.

Podejrzenia fiskusa

Według projektu nowelizacji ustawy o VAT skierowanego przez resort finansów do uzgodnień i konsultacji, naczelnik urzędu nie musi, lecz może postawić wymóg złożeniazabezpieczenia rejestracyjnego dla odbierania korespondencji w jego imieniu lub by ustanowić pod nim siedzibę działalności gospodarczej. Poza tym, sam określi wysokość kaucji w postanowieniu w tej sprawie, na które będzie można złożyć zażalenie. W każdym razie, gdy podejmie taką decyzję, rejestracja podatnika VAT będzie możliwa tylko pod warunkiem, że przedsiębiorca zastosuje się do nałożonego na niego obowiązku.

Według Ministerstwa Finansów (MF), autora projektu, dla celów VAT mogą rejestrować się podmioty, których działania nie są związane z prowadzeniem działalności gospodarczej, lecz nastawione np. na wprowadzanie do obrotu tzw. pustych faktur lub wyłudzenia zwrotu podatku. Stąd pomysł wprowadzenia kaucji rejestracyjnej dla zabezpieczenia interesów skarbu państwa, i to nie tylko od podmiotów zawierających umowy najmu z wirtualnymi biurami.

MF wyjaśnia, że do jej złożenia mają być zobowiązane podmioty spełniające przesłanki do uznania ich działalności za ryzykowną. Taką przesłanką będą zaległości podatkowe przekraczające 20 tys. zł w okresie dwóch lat, albo gdy jakiś podmiot ubiegający się o rejestrację został kiedyś wykreślony z listy podatników VAT, bo organ podatkowystwierdził, że taka firma nie istnieje. Poza tym podejrzenia fiskusa wzbudzi ten, z kim mimo prób nie będzie można się skontaktować, lub osoba, która nie stawi się na wezwania organu podatkowego, nie składa deklaracji VAT za sześć kolejnych miesięcy lub za dwa kolejne kwartały. Rada Podatkowa Konfederacji Lewiatan wątpi, czy takie ograniczenia przyniosą skutek oczekiwany przez MF.

Członek rady Arkadiusz Łagowski, doradca podatkowy i menedżer w Grant Thorntonie twierdzi, że tzw. słupy bardzo łatwo można utworzyć w taki sposób, aby nie wykazywały zaległości podatkowych. Poza tym na rynku możliwe jest także nabycie podmiotów — np. spółek z o.o. — zarejestrowanych i wypełniających wszystkie obowiązki sprawozdawcze. W ocenie rady, mimo że projektowane ograniczenia mają w założeniu wyeliminować z obrotu podmioty powstałe dla dokonywania nadużyć, to w praktyce kaucja będzie najbardziej uciążliwa dla podmiotów faktycznie działających. Niemały tego koszt poniosą firmy, które dla oszczędności i z braku pieniędzy sprowadzają swoje wydatki do minimum, chociażby korzystając ze wspomnianych wirtualnych biur.

MF zwraca uwagę, że rejestrowanie siedziby w wirtualnym biurze jest wykorzystywane przez „znikających podatników”, będących elementami karuzel podatkowych, których działalność przynosi ogromne straty dla budżetu państwa i zaburza konkurencję na rynku. — To prawda, że biura wirtualne były wykorzystywane przez karuzele podatkowe i nieuczciwych przedsiębiorców. Ale nie można w ten sposób karać podatników, którzy korzystają z nich, bo muszą — mówi adwokat Jarosław Ziobrowski, partner w kancelarii Kurpisz Ziobrowski. Adwokat prognozuje, że ze względu na kaucję będzie zakładanych mniej podmiotów. W jego ocenie nawet dolna granica kosztów, czyli 20 tys. zł, to bardzo dużo dla start-upów.

Tysiąc za pokój

— Bardzo często ich działania na początku polegają głównie na ciężkiej pracy i wielu spotkaniach. Nie cały czas spędzają przy biurku. I nie chcą wydawać pieniędzy, wręcz nie mają ich tyle, by wynająć nawet małe tradycyjne biuro, które jest wielokrotnie droższe od wirtualnego. Za pokój w biurowcu trzeba zapłacić miesięcznie najmniej 1–1,5 tys. zł, czyli tyle, co rocznie za wirtualne biuro — wylicza Jarosław Ziobrowski.

Jego zdaniem kaucja jest na tyle wysoka, że zdecydowani na prowadzenie własnej działalności gospodarczej będą rejestrować ją w mieszkaniach. — Z jednej strony rząd zachęca do zakładania firm, do rozwoju, a w tym przypadku nakłada kaucję, którą można by przeznaczyć na marketing, materiały, szkolenie, zatrudnienie pracownika. Pomysł jest pochopny i może przynieść więcej złego niż dobrego. Są inne narzędzia do walki z nieuczciwymi podatnikami. Nie można karać tych, którzy chcą prowadzić działalność, za to, że na początku nie mają wyjścia i korzystają z usług wirtualnego biura — podkreśla adwokat.

Jarosław Ziobrowski uważa zarazem, że fakt ulokowania działalności pod wirtualnym adresem w zasadzie o niczym nie świadczy. W obecnych czasach interesy można prowadzić w kawiarni, a biuro każdy może mieć dziś nie tylko w laptopie, ale też w telefonie.

— W czasach rozwiniętych technologicznie oraz tak wysoce konkurencyjnych coraz większa liczba przedsiębiorców do prowadzenia działalności nie ma potrzeby posiadania rozbudowanej struktury i ogranicza koszty prowadzonej firmy. W większości są to drobni przedsiębiorcy, którzy nie posiadają wystarczająco pieniędzy, aby wnieść taką kaucję czy to w formie gotówkowej, czy jakiejkolwiek innej — mówi adwokat Justyna Saderska z kancelarii Saderska i Wspólnicy. Ona także ocenia, że kaucja dla podmiotów korzystających z wirtualnych biur może w znacznym stopniu zahamować możliwość podejmowania działalności.

— Brak rejestracji VAT wprawdzie nie uniemożliwia prowadzenia biznesu, ale zwiększa jego koszt, a tym samym zmniejsza konkurencyjność na rynku. Na dodatek uznaniowość decyzji urzędu skarbowego co do składania kaucji sprawia, że w zasadzie nie wiadomo, na jakich podstawach będzie się opierał. To oznacza, że już na starcie młody przedsiębiorca będzie musiał borykać się z procedurami wyjaśniającymi, co będzie wstrzymywało działania typowo biznesowe i zniechęcało do podejmowania inicjatywy — zwraca uwagę Justyna Saderska.

Przyznaje, że działania na rzecz uszczelniania systemu podatkowego, zapobiegania wyłudzeniom VAT i zwiększenia jego ściągalności są w zasadzie słuszne, bo skutki procederu przestępczego oraz braku regularnych wpływów podatkowych wpływają negatywnie na działanie państwa. Jednak zobowiązanie do wpłaty kaucji przez korzystających z wirtualnego biura budzi wątpliwości.

— Przede wszystkim należy pamiętać, że większość przedsiębiorców prowadzi działalność legalną i uczciwie rozlicza się z fiskusem — podkreśla Justyna Saderska.

Formy kaucji

Kaucja rejestracyjna może mieć następujące formy: depozytu pieniężnego złożonego na wyodrębniony rachunek urzędu skarbowego, gwarancji bankowej lub ubezpieczeniowej, pisemnego nieodwołalnego upoważnienia organu podatkowego (potwierdzonego przez bank lub spółdzielczą kasę oszczędnościowo-kredytową) do wyłącznego dysponowania pieniędzmi zgromadzonymi na prowadzonym w nich rachunku — do wysokości składanej kaucji. Będzie można wybrać jedną lub więcej form kaucji i je zmieniać.

OKIEM EKSPERTA

Zerowe budżety na starcie

ADRIAN MIGOŃ

prezes Youth Business Poland

Początkujący przedsiębiorcy w pierwszych latach działalności najczęściej minimalizują koszty. Wielu z nich na miejsce pracy przeznacza albo 0 zł, albo 500-1000 zł. Obecnie większość ma siedzibę lub biurka w coworkingu lub w wirtualnym biurze. Korzystają też z usług inkubatorów i miejsc, gdzie można przebywać przez parę lub kilkanaście godzin tygodniowo. Obecnie, aby otworzyć firmę lub rozwinąć start-up, biuro nie jest potrzebne. Pracować można w domu, potrzebne jest tylko miejsce na rozmowy z klientami. Można się spotykać u nich w biurach, kawiarniach albo w salach biznesowych udostępnianych w coworkingach i wirtualnych biurach. Wprowadzenie vadium od 20 tys. zł do 200 tys. zł bardzo mocno uderzyłoby w początkujących przedsiębiorców i start-upy, które wg planu ministra Morawieckiego i jego strategii na rzecz odpowiedzialnego rozwoju mają być mocno wspierane. Start-upy na początku mają niskie budżety. Jedna z firm, która korzystała z naszego wsparcia, miała na starcie tylko 1000 zł, sama robiła stronę internetową i większość działań, aby minimalizować koszty. Później stopniowo inwestowała z zysku.W ciągu roku pozyskała inwestora na 500 tys. zł i teraz zatrudnia ponad 10 osób. Nie byłoby to możliwe, gdyby na początku musiała wyłożyć 20 tys. zł. Prawdopodobnie jej założyciele poszukaliby kogoś do pracy. Zamiast tworzyć miejsca pracy, musieliby je zająć. Liczę na to, że ten projekt nie dojdzie do skutku. Wierzę w to, że zostanie zmieniony, aby wspierać innowacyjność i konkurencyjność polskich firm.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Nie każdego będzie stać na status VAT-owca