Pocieszenie dla posiadaczy akcji może stanowić niewielki wzrost indeksów, przedłużający nadzieję na wyjście górą z nudnej konsolidacji. Wig20 dotarł do linii 2950 pkt. i niestety zamarł, czekając na sprzyjające impulsy z zagranicy, które jednak mogą pojawić się nawet dopiero za kilka godzin.
Nastroje w Europie są dobre, a niemal wszystkie indeksy znajdują się nad kreską. Indeksy w Londynie i Paryżu zyskują po blisko 1 proc. Brytyjskiemu rynkowi nie zaszkodziła informacja o największym od 17 lat spadku cen domów w kwietniu. Liczba nowych umów o kredyt hipoteczny spadła o niemal 40 proc. w ujęciu rocznym. Te niepokojące dane zaszkodziły sektorowi finansowemu. Indeksowi FTSE pomaga jednak wzrost notowań górniczego giganta Rio Tinto, który prognozuje silny popyt na metale aż do 2022 roku. Rosną także notowania innych spółek sektora wydobywczego oraz paliwowego, po wczorajszym odbiciu na rynku ropy. Spory udział w podtrzymywaniu europejskiego optymizmu mają amerykańskie kontrakty, które sugerują nieznacznie wyższe otwarcie za Atlantykiem.
Dla GPW największym problemem jest obecnie brak lidera, takiego jak wczoraj PKO BP, który skupiłby na sobie popyt i pociągnął w górę inne spółki. Dzisiaj PKO odpoczywa i zyskuje teraz zaledwie 0,3 proc. Tym razem na czoło stawki wysunęła się TPSA dzięki podwyższeniu rekomendacji przez Morgan Stanley, ale wygląda to tylko na odreagowanie ostatniej nie najlepszej passy, nie zaś zdecydowany atak popytu. Inne blue chipy wagi superciężkiej rosną symbolicznie i taki układ sił zapowiada nużącą sesję. Wczorajszą szokującą stratę odrabia Petrolinvest, zyskując ponad 6 proc. Prawdopodobieństwo przełamania oporu jest dzisiaj spore, ale jeśli ma być ono wyraźne i przekonujące, powinny jednak wzrosnąć obroty.
Dzisiaj, jak w każdy czwartek, poznamy dane o
liczbie nowych wniosków o status bezrobotnego w USA. Spodziewany jest jej
minimalny wzrost do poziomu 370 tys., co będzie neutralne dla rynku akcji.
Opublikowany zostanie także ulubiony przez Fed indykator inflacyjny w postaci
bazowego wskaźnika wydatków konsumpcyjnych. Spodziewany jest wzrost o 2,2 proc.
w ujęciu rocznym, taki sam jak w ubiegłym miesiącu. Sama konsumpcja indywidualna
ma wzrosnąć o 1 proc. w ujęciu kwartalnym. Najważniejsza będzie jednak
publikacja drugiego przybliżenia PKB za I kw. Spodziewana jest rewizja w górę z
poziomu 0,6 proc. do 0,9 proc. Każde większe odchylenie w którąś stronę
może mocniej ruszyć rynkiem.