Nie ma jak u mamy

W obliczu bezrobocia i dotykającego kraj kryzysu młodzi Grecy muszą zrezygnować z samodzielnego życia i wrócić pod rodzicielski dach, przypominają sobie o rodzinnych więziach, tych samych, których wynaturzenia były przyczyną kryzysu - pisze holenderska gazeta "De Volskrant".

W Grecji rodzina zawsze odgrywała w życiu dużą rolę. Wraz ze wzrostem dobrobytu to się nieco zmieniło. Młodzi ludzie zaczęli wcześniej się wyprowadzać do własnych mieszkań i stawali się niezależni. Ale ostatnimi czasy stare obyczaje ożywają.Na skutek głębokiej recesji, jaką przeżywa kraj – PKB spadło w ubiegłym roku o 4,5 proc., płace znacznie zmalały, bezrobocie sięga około 15 proc. – wielu Greków szuka oparcia w rodzinie i najwyraźniej nie uważa tego za osobistą klęskę. „Rodzina jest tu ostatnią deską ratunku”, tłumaczy Panayis Panagiotopoulos, wykładowca socjologii na uniwersytecie ateńskim. „Rodzinna solidarność jest niezwykle silna”.Przykład - losy kuriera Ioannisa Koutsiari. Cieszy się,  że rodzice przyjęli go znowu do siebie, chociaż muszą wspólnie mieszkać w jednym jedynym pokoju w suterenie. „Nie tak chciałoby się żyć, kiedy ma się trzydzieści jeden lat, ale nie miałem wyboru. Nie starczało mi już na płacenie rachunków”. „Kryzys sprawił, że cofnąłem się o wiele lat”, mówi. „Mieszkam znowu u rodziców i zarabiam tyle, ile zarabiałem dziesięć lat temu”.Myśli, że nie wyprowadzi się z domu rodzinnego, dopóki się nie ożeni i nie będzie miał dzieci. Ale chociaż ma od jakiegoś  czasu narzeczoną, na razie się na to nie zanosi. „Żeby się ożenić, trzeba mieć mnóstwo pieniędzy. Naprawdę nie wiem, jak do tego dojść w tym kryzysie. Ślub to odległe marzenie”.

Nie ma jak u mamy

DI, De Volskrant, PressEurop
opublikowano: 04-05-2011, 09:28

W obliczu bezrobocia i dotykającego kraj kryzysu młodzi Grecy muszą zrezygnować z samodzielnego życia i wrócić pod rodzicielski dach, przypominają sobie o rodzinnych więziach, tych samych, których wynaturzenia były przyczyną kryzysu - pisze holenderska gazeta "De Volskrant".

W Grecji rodzina zawsze odgrywała w życiu dużą rolę. Wraz ze wzrostem dobrobytu to się nieco zmieniło. Młodzi ludzie zaczęli wcześniej się wyprowadzać do własnych mieszkań i stawali się niezależni. Ale ostatnimi czasy stare obyczaje ożywają.

Na skutek głębokiej recesji, jaką przeżywa kraj – PKB spadło w ubiegłym roku o 4,5 proc., płace znacznie zmalały, bezrobocie sięga około 15 proc. – wielu Greków szuka oparcia w rodzinie i najwyraźniej nie uważa tego za osobistą klęskę. „Rodzina jest tu ostatnią deską ratunku”, tłumaczy Panayis Panagiotopoulos, wykładowca socjologii na uniwersytecie ateńskim. „Rodzinna solidarność jest niezwykle silna”.

Przykład - losy kuriera Ioannisa Koutsiari. Cieszy się,  że rodzice przyjęli go znowu do siebie, chociaż muszą wspólnie mieszkać w jednym jedynym pokoju w suterenie. „Nie tak chciałoby się żyć, kiedy ma się trzydzieści jeden lat, ale nie miałem wyboru. Nie starczało mi już na płacenie rachunków”. „Kryzys sprawił, że cofnąłem się o wiele lat”, mówi. „Mieszkam znowu u rodziców i zarabiam tyle, ile zarabiałem dziesięć lat temu”.

Myśli, że nie wyprowadzi się z domu rodzinnego, dopóki się nie ożeni i nie będzie miał dzieci. Ale chociaż ma od jakiegoś  czasu narzeczoną, na razie się na to nie zanosi. „Żeby się ożenić, trzeba mieć mnóstwo pieniędzy. Naprawdę nie wiem, jak do tego dojść w tym kryzysie. Ślub to odległe marzenie”.

Wielu dorosłych Greków, z powodu kryzysu gospodarczego wróciło do domu rodziców.
Wielu dorosłych Greków, z powodu kryzysu gospodarczego wróciło do domu rodziców.
None
None
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DI, De Volskrant, PressEurop

Polecane