Nie ma pieniędzy dla paraolimpijczyków

MZAT
21-08-2012, 00:00

Sportowców niepełnosprawnych nie widać w telewizji, więc sponsorzy się do nich nie garną.

30 medali, w tym 5 złotych — taki był dorobek polskich paraolimpijczyków podczas igrzysk w Pekinie w 2008 r. Londyńska paraolimpiada rozpocznie się 29 sierpnia i można się spodziewać, że niepełnosprawni sportowcy po raz kolejny przywiozą do Polski znacznie cięższy worek medali niż sportowcy pełnosprawni. Na pewno jednak nie przywiozą worka pieniędzy — paraolimpiada, rzadko pokazywana w telewizji, nie przyciąga sponsorów z grubym portfelem.

Chudy budżet

Choć globalni partnerzy igrzysk dorzucają grosza do jej budżetu, w Polsce nie jest tak dobrze. — Nasz roczny budżet to kilka milionów złotych. Większość tych pieniędzy pochodzi z budżetu państwa, od sponsorów mamy około 100 tys. zł. To kropla w morzu potrzeb — mamy 18 sekcji, na które średnio idzie rocznie 200-700 tys. zł. Niepełnosprawni hokeiści np. mogą liczyć na 250 tys. zł, tymczasem tylko wysłanie ich na mistrzostwa Europy to koszt około 100-120 tys. zł — mówi Robert Szaj, wiceprezes Polskiego Komitetu Paraolimpijskiego i prezes Polskiego Związku Sportu Niepełnosprawnych Sport.

Jedyną firmą, która stale sponsoruje niepełnosprawnych sportowców, jest Aviva — jej fundacja co roku przeznacza około 1 mln zł na stypendia dla zawodnikówi trenerów. Inni chęci wspierania niepełnosprawnych sportowców nie wykazują.

— Największe firmy w kraju, do których wysyłaliśmy prośby o wsparcie, albo odpowiadały odmownie, albo w ogóle nie odpowiadały. Jako związek korzystamy najczęściej z pomocy małych firm dających kilka tysięcy złotych, które pozwalają na pokrycie wkładu własnego w realizowanych przez nas projektach, np. Fabryka Mebli Libro, Medcom czy Soter. Tak zrobiły też PGE Dystrybucja i PKP Cargo, jedyne z dużych państwowych firm, od których otrzymaliśmy wsparcie — mówi Robert Szaj.

Nieatrakcyjna grupa

Jego zdaniem, sponsorzy się nie pojawiają, bo niepełnosprawni sportowcy nie są atrakcyjni komercyjnie, nie pasują do koncepcji marketingowej i nie można pokazać przy nich swojej marki w mediach. — Nawet telewizja publiczna nie ma dla nich czasu — z plebiscytu na Najlepszego Sportowca Roku zniknęła w ubiegłym roku kategoria dla niepełnosprawnych, a na paraolimpiadę w Londynie jedzie tylko jeden dziennikarz, podczas gdy w Pekinie były dwie ekipy, a w Atenach pokazywano zawody na żywo — mówi Robert Szaj.

TVP tłumaczy, że „zakres obsługi igrzysk paraolimpijskich wynika z realnych możliwości finansowych”. „Praca ekipy reporterskiej będzie koncentrowała się na występach reprezentantów Polski. Chcemy przekazać przede wszystkim wrażenia, odczucia i emocje polskich paraolimpijczyków, to, jaki wpływ na nich mają igrzyska i uczestnictwo w rywalizacji. Planujemy przygotowywanie i emisję na antenie TVP1 specjalnych kronik poświęconych startom Polaków” — wyjaśnia zespół prasowy TVP.

Do organizowanego przez „Przegląd Sportowy”, a pokazywanego w telewizji publicznej plebiscytu na najlepszego sportowca niepełnosprawni w tym roku wrócą. Być może. „Nie ma stałej kategorii Niepełnosprawny Sportowiec Roku. Organizatorzy plebiscytu nie zawsze nagradzają poszczególne osoby, a na przykład doceniają imprezy w świecie sportu osób z różnymi dysfunkcjami fizycznymi czy też psychicznymi. Tak było np. w 2010 r. Należy zakładać, iż w roku igrzysk paraolimpijskich w Londynie uznanie zyskać mogą występy polskich paraolimpijczyków” — informuje zespół prasowy TVP.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MZAT

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Nie ma pieniędzy dla paraolimpijczyków